Recenzje

Na końcu drogi do starej, porzuconej kopalni srebra

Film: "Dogville"

Autor: Julia zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Dogville- małe miasteczko w Stanach Zjednoczonych, skupiające swoich mieszkańców wzdłuż ulicy Wiązów. Jak mówi narrator nazwa ulicy nie zmieniła się, mimo, że nie od dawna nie zacienia jej żaden wiąz. Zresztą niemal jedyny cień jaki tu można dostrzec to cień człowieka, gdyż cały kontur przestrzeni został jedynie zarysowany białą linią, podobnie jest z psem, Mojżeszem, który „musi być głodny, żeby pilnował”. Widnieje on jedynie jako zarys jego sylwetki, może dlatego nie udało mu się ustrzec miasta.

O obecności ścian przypominają nam przerwy na wejścia. Zawieszone w przestrzeni stare, niewidzialne zawiasy głośnym skrzypieniem sprzeciwiają się noszeniu ciężkich drzwi. Właśnie to skrzypienie uświadamia nam, że zarówno te drzwi, jak i całe budynki istnieją. Zazwyczaj zanim człowiek wejdzie w społeczność nie wie jeszcze gdzie owe „ściany” się znajdują, dopiero dzięki obserwacji dowiadujemy się którędy możemy je skrzętnie ominąć lub przejść wprost przez nie, zostawiając za sobą jedynie skrzypnięcie zawiasów. Obserwacja działa i tutaj, gdzie dzięki obserwacji, podobnie jak mieszkańcy, zaczynamy wierzyć w wyznaczone kredą granice.

Społeczeństwo Dogville żyło w spokoju i zgodzie, jego ciszę niekiedy przerywał szelest pióra Tomasa kreślącego na suchym pergaminie, który to pergamin z niezwykłą łapczywością, pochłaniał kolejne litery atramentu. Można było również poczuć zapach ziemi , która wyrwana zamyśleniu motyką Ma Ginger zniecierpliwiona wyrywała się do góry jakby na chwilę wymykając się grawitacji. Oswobodzona wywijała w powietrzu piruety obsypując się z grudek, by w końcu na powrót zatonąć w czarnej glebie Dogville. Tak na wyobraźnię wpływa umyślnie skomponowana, niemal ascetyczna scenografia, gdyż cała akcja filmu rozgrywa się w jednym miejscu. Jest to wyłaniająca się z ciemności scena teatralna. Zabieg zastosowany przez reżysera filmu, Larsa von Triera pozwala skupiać się na rzeczach najbardziej istotnych, treści, budowanej na niczym nierozproszonej symbolice. Od rozgrywającego się dramatu nie odciąga naszej uwagi wyszukana scenografia , wskazując na prawdziwą wartość sztuki. Kamera jest w ruchu, ujęcia są kręcone z ręki. Widz może odnieść wrażenie, że sam znajduje się w świecie Dogville Podobnie jak w życiu codziennym nie występuje tam sztucznie nadmuchana akcja. Film jest przepełniony symbolami, które mają nas nakierować na zamierzony odbiór dzieła.

Ukazaną utopie burzy przybycie niespodziewanego gościa, alabastrowej piękności o symbolicznym imieniu Grace, która ścigana kryje się przed gangsterami w starej kopalni srebra. To ona sprawi, że miasteczko pokaże swoje prawdziwe oblicze. W pierwszym okresie Grace widzi w nim schronienie, jednak mieszkańcy nie mają do niej zaufania. Grace postanawia zmienić nastawienie społeczności poprzez pomoc w codziennych czynnościach. Początkowo traktują ją z rezerwą, jednak w końcu przystają na propozycję. Grace zagrożona wygnaniem daje z siebie wszystko, a łapczywe ręce biorą coraz więcej. Niewinna piękność staje się z czasem obiektem pożądania, odtąd jest wykorzystywana również seksualnie. Cała społeczność widzi przez „ściany” gwałt dokonywany na dziewczynie, pozostaje jednak w wygodnym przeświadczeniu o nieprzezroczystości murów i spokojnie kontynuuje swoje czynności. Każdy z nich skrzętnie ukrywa zło i zepsucie przed samym sobą, znajdując za każdym razem wytłumaczenie swojego bestialstwa. Są egoistami, a największym i „najniewinniejszym” z nich hipokrytą jest sam Tomas Edison Junior, który jako lider początkowo wielokrotnie wstawiał się za główną bohaterką.

Grace w języku angielskim oznacza zarówno „wdzięk”, „grację”, jak i „łaskę bożą”, „stan łaski”. Tłumaczenie przywodzi nam na myśl, że dziewczyna może być symbolem Boga, który niczym w Biblii, przybył do miasteczka w celu znalezienia choć jednego dobrego człowieka, jak to miało również miejsce w dramacie Brechta „Dobry człowiek z Seczuanu”. W nawiązaniu do tego utworu Grace jest niczym kompilacja wcześniej wspomnianych bogów i dobrej dziewczyny imieniem Szen Te, która nie może opanować rosnącego poziomu wykorzystywania jej niewinności. Przed pojawieniem się Grace wskazówką zaniku wartości mieszańców jest Mojżesz, który nakreślony białą kredą, podobnie jak wiązy stał się jedynie nazwą, imieniem już od dawna nieadekwatnym, zniżonym do symbolicznej roli psa. Należy zwrócić uwagę, że słowo „pies” występuje także w nazwie miasteczka.

Grace jest niewinnością, człowiekiem, który pojawiając w usystematyzowanym społeczeństwie i próbując z całych sił w nim pozostać, godzi się na małe ustępstwa, które niczym tocząca się kula śnieżna staje się coraz większa i trudniejsza do zatrzymania, najgorszym jest to ze człowiek z początku przywiązał kulkę na sznurku, mylnie sądząc że da mu to lepsza kontrole nad nią. Śnieg zalepił sznurek i teraz to kula ciągnie za sobą nieporadnego człowieka. Dochodzi do tego, że miasto niczym psu zakłada Grace obroże.

Opowieść, którą napisał (nie tylko obrazem) Lars von Trier nie pozwala nam spokojnie odejść po obejrzeniu spektaklu. Już w jego trakcie nie godzimy się na krzywdę głównej bohaterki, chcemy protestować, zapominając, że jesteśmy jedynie biernymi widzami. Po zakończeniu seansu zaczynamy szukać złotego środka, zachowania najbardziej optymalnego, które uchroniłoby nas od losu Grace, by nie pozwolić na uspanie swojej czujności pozorną życzliwością, jak to zrobili mieszkańcy Dogville. Jedynie wyżej wspomniany pies był od początku szczery, nie powielał ułudy społeczeństwa. Warczał na nią, gdy zabrała mu kość. To sprawiło, że został oszczędzony. Cała wartość miasteczka skupiała się w tym psie, który jako jedyny, choć narysowany, był prawdziwy. Film jest swoistą apoteozą prawdy. Nie występuje w nim tak długo wyczekiwane, szczęśliwe zakończenie, które nie byłoby możliwe w realnym świecie. Miasto postanawia wydać Grace. W trakcie gdy karawan samochodów zbliża się do Dogville, w dziewczynie pojawiają się pierwsze oznaki zmian. Przebierając przesiąknięte moczem łóżko mówi, że nikt już nie będzie na nim spał. Jest zaskoczona własnymi słowami. Gdy gangsterzy w końcu przyjeżdżają, każą oswobodzić Grace. Najważniejszy z nich okazuje się jej ojcem. Dowiadujemy się, że córka uciekła od niego, gdyż on również był zepsuty. Niczym Bóg w Sodomie i Gomorze rozpoczęła w Dogville poszukiwania ludzi dobrych, a przynajmniej lepszych od tych, których spotkała w dzieciństwie. Kolejny zawód uświadamia jej, że człowieczeństwo jest człowieczeństwem jedynie z nazwy i nie rządzą nim żadne, konkretne ustalone prawa. Miara człowieczeństwa zależy od sytuacji w jakiej się znajduje. Nie widząc już nadziei staje się jedną ze swoich ciemiężycieli, a swoją zmianę przypieczętuje zemstą na nich, co potwierdza tezę: „nie jesteśmy tym, kim jesteśmy, jesteśmy tacy, jak miejsca w których jesteśmy i jak ludzie z którymi jesteśmy” uwidacznia się ona w psychologii każdego człowieka a dodatkowo wyłuszczona jest w powieści realistycznej Flauberta „Pani Bovary”. Grace widzi, że inna egzystencja nie ma możliwości przetrwać w zastanym świecie. Widziała to już dawno, jednak nadzieja kazała jej wierzyć. Zwiodła ją. Teraz rozumie, że była ona jedynie dziecięcą igraszką, kolejnym naiwnym, młodzieńczym buntem w imię urojonej utopii. Zakończenie przypomina myśl dużo później powstałego filmu „Ja, Olga Hepnarova”, którego główna bohaterka stojąc przed sądem mówi, że społeczeństwo skrzywdziło jednostkę, więc jednostka skrzywdzi społeczeństwo. Mechanizm nie zatrzymuje się więc jedynie na Dogville, przenika jego ramy do świata rzeczywistego. Jest jego karykaturą. A tragedia Grace jest tragedią każdego człowieka, któremu przyszło się z tym światem zmierzyć.

skopiuj url:

Partnerzy