Recenzje

Dokument o człowieku

Film: ""Krótki film o miłości""

Autor: Olga zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Nikt z nas nie lubi tych chwil, gdy dobitnie pokazuje mu się, że wszystko, co do tej pory myślał, co czuł i to, w co święcie wierzył, było fałszywe. Nikt nie lubi, gdy jedna osoba, jedna chwila czy jedno krótkie zdanie każe nam przestać wierzyć w to, co do tej pory uważaliśmy za słuszne. Zadajemy pytania i szukamy na nie odpowiedzi, ale najlepiej, gdy znamy je już wcześniej. Wiemy, czego możemy się spodziewać; „wywrócenie świata do góry nogami” w rzeczywistości nie wykracza wtedy poza utarty frazes, opisujący powolne przechylenie – ot, myślałem, że film skończy się na innej scenie, ale byłem pewien, że to właśnie ten bohater musi, po prostu musi mieć rację. W przypadku dzieła Kieślowskiego racji nie ma nikt. Widzimy dwoje bohaterów, dwa zupełnie różne poglądy. Są to ludzie tacy, jak my – zadają pytania, poszukują odpowiedzi, znajdują je i gubią, mylą swoje poglądy z innymi, mylą siebie nawzajem. Stale dokonują wyborów, za które muszą ponieść odpowiedzialność, chociaż tak naprawdę nie są ich do końca pewni. Próbują zajrzeć nawzajem w swoje życie, dowiedzieć się, dlaczego losy tej drugiej osoby toczą się w taki, a nie inny sposób, czym się różnimy, co robimy źle? Do „Krótkiego filmu o miłości” zasiadamy z chłodną głową. Pozbywamy się swoich poglądów, swoich racji, których najchętniej uczepilibyśmy się jak koła ratunkowego – być może tym razem wciągną nas pod wodę. Tym razem popłyńmy z nurtem, posłuchajmy, co mają do powiedzenia wielcy ludzie, przekonajmy się na własnej skórze, czym jest prawda ekranu. Odkryjmy tajemnice – oto nadarzyła się niepowtarzalna okazja. Zajrzyjmy w głąb czyjejś duszy – niech ją przed nami otworzy, niech pokaże, jak wygląda i kim jest człowiek. Odnajdźmy tam siebie, by upewnić się, że wszystko jest w porządku bądź że czeka nas wiele pracy – najważniejsze, by ktoś pokazał nam drogę. Oglądając pierwsze minuty filmu odnosimy wrażenie, że wreszcie pojawił się ktoś, kto zechce odpowiedzieć nam na pytanie: jak żyć?Pod presją uzyskania odpowiedzi na to pytanie żyje dwoje głównych bohaterów. Magda to doświadczona przez życie kobieta, która z wieloletniej lekcji wyciągnęła jeden wniosek: nie istnieje coś takiego jak miłość. Samotna, choć otaczająca się ludźmi, tęskni do prawdy, bezpieczeństwa i stałości. Nie wierzy w czystość uczuć, przez co sama jest jej pozbawiona. Nie ma ideału, który mógłby wskazać jej drogę. Kiedyś istniał dla niej ktoś bardzo bliski - „chłopiec, szczupły; przychodził jesienią” - dopóki nie wyjechał i nie zostawił jej samej. Po cudownej jesieni Magda musiała spędzić mroczną zimę, a po niej nie było wiosny. Nic nie rozkwitło nową nadzieją. Kwiat miłości przestał być pielęgnowany, przestał się dla kogokolwiek liczyć, dlatego sam zgorzkniał i schronił się przed światem. Tomek nie miał okazji zaznać miłości – wychowany w Domu Dziecka kreował w głowie własne jej wyobrażenie. Według niego miłość była niewinna, czysta. Nie wymagała, nie kazała dawać ani nawet brać. Zawierała wiarę, nadzieję, zapewniała bezpieczeństwo i stałość. Niestety, za sprawą przykrych wydarzeń jego wizja – jego jedyna wizja – obróciła się w proch.Główny bohater był zafascynowany widokiem, jaki umożliwiały mu spojrzenia przez lunetę. Za szybą widział kogoś, kogo mógł kochać, i to w całkiem bezpieczny sposób. Taka miłość nie groziła ośmieszeniem, była skryta i ostrożna. Zgadzała się z wyobrażeniem Tomka; nieskalana błędem czy niezrozumieniem miała szanse trwać w niemalże nieskończoność.Jednakże parę następujących po sobie wydarzeń – być może to czysty przypadek, a może raczej seria wyborów naszych bohaterów, szybkie impulsy, które w pełni świadomy sposób doprowadziły ich do tego, do czego obydwoje zmierzali – powoduje zderzenie dwóch osobowości. Jedna walczy o dominację; chce pokazać prawdziwość swych poglądów, w które sama wolałaby nie wierzyć. Cynizmem niszczy wiarę w uczucia, czystą przekorą coś, co mogło ją naprawić, pocieszyć, skierować na dawne tory, na których było przecież tak dobrze. Zgorzkniały, zwiędły kwiat, którego od dawna nikt nie pielęgnował, nie poprzestaje na schronieniu się z dala od ludzi. Należy liczyć się z tym, że w pewnym momencie ów kwiat zechce zebrać wokół siebie wiele mu podobnych – tak samo jak on pozbawionych nadziei i miłości. Czy Magda odniosła względny „sukces”? Czy chcąc uświadomić Tomka naprawdę liczyła na to, że jego tragiczna w skutkach przemiana wywoła u niej coś w rodzaju satysfakcji? Sumienie Magdy lubiło eksperymentować. W „Krótkim filmie o miłości” to nie miłość gra główną rolę. Chociaż tytuł wskazuje na jej duży udział, ostatecznie skupiamy się na ludziach i na relacjach, które ich łączą – dwoje głównych bohaterów w sposób destrukcyjny, a Tomka z matką jego kolegi, z prawdopodobnie pierwszą osobą, która okazała mu serce, w sposób ukazujący całkowite oddanie i przywiązanie, bezinteresowne zapewnienie rodzinnego ciepła. Poza tym są mężczyźni odwiedzający Magdę, są sprzedawczynie w sklepie, pracownicy poczty i sąsiedzi. Jest tajemnicza postać z walizkami, naoczny świadek zarówno szczęścia, jak i smutku Tomka, obecny przy dwóch przełomowych chwilach; być może jako zapowiedź katastrofy, która miała wkrótce nadejść, a której nikt nie mógł zaradzić. Wokół dwojga bohaterów było przecież mnóstwo ludzi, całe blokowisko; mimo to nikt nie zauważył łączącej dwa okna więzi, łączącego dwoje ludzi dramatu. Zupełnie, jakby wisiał on nad ich głowami pomiędzy jednym oknem a drugim, tworząc niebezpieczny, kruchy i ostry most ze szkła. Łatwiej przechodziło się pod nim, niż pchało na cienką taflę, gdyż groziło to bolesnym upadkiem. Zastanawiające jest więc zachowanie Tomka i Magdy. Każde z nich z pewnością wyczuło moment, gdy pierwszy raz postawiło stopę na nietrwałym szkle i gdy cały most zachybotał się pod jej ciężarem. A przecież stopa była zaledwie początkiem. Obydwoje zbliżali się do siebie, idąc po moście, który chwiał się coraz mocniej, aż wreszcie zaszli zbyt daleko, by móc bezpiecznie się wycofać. Odtąd balansowali na jego krawędzi, nie mogąc złapać równowagi po tym, co już się stało; Tomek zdał sobie sprawę z powagi sytuacji na tyle, że spróbował zakończyć wszystko jednym skokiem, jedną szybką decyzją. Przeciętnemu obserwatorowi wzajemne podglądanie mogło się zdawać zabawą małych dzieci, kiedy to dwie małe istoty z zazdrością patrzą na cudze zabawki, w głębi duszy mając je za lepsze, cudowniejsze. A przecież zarówno Magda, jak i Tomek czynili to z całkowitą powagą, celem i uczuciem. Okno w bloku naprzeciwko, oprócz wiadomego obiektu zauroczenia mogło zawierać odpowiedź na najważniejsze pytanie. Człowiek dla tej odpowiedzi byłby w stanie poświęcić naprawdę wiele, włącznie z własnym szczęściem. Dlatego jej brak w tym filmie gorzko rozczarowuje. Niemniej pokazuje jednak wiele prawdy; prawdy o człowieku, który zderza się ze społeczeństwem, z samym sobą i konsekwencjami swoich wyborów. O człowieku, który zastanawia się, czym są prawdziwe wartości, poszukuje wielkich uczuć, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa. Film jest ścieżką – nie długą i krętą, jak to zazwyczaj starają się pokazać reżyserzy, ale zaledwie krótkim jej odcinkiem, który na tym konkretnym etapie każe zadawać więcej pytań, niż kiedykolwiek wcześniej. Czy można kochać, nie znając drugiej osoby? Czy można żyć w samotności, nie odczuwając jej? Czym jest miłość, a czym życie? Kiedy się zaczyna, a kiedy kończy? Jacy jesteśmy w oczach innych, do czego dążymy? Pytania w gruncie rzeczy proste, by nie powiedzieć: banalne. Zadawane od wieków i od wieków skazane na brak jednoznacznej odpowiedzi. Kieślowski mówił: „ Każdy człowiek chce zmienić świat, kiedy zacznie cokolwiek robić. Ja chyba nie liczyłem na to, że można zmienić świat w dosłownym tego słowa znaczeniu. Myślałem, że uda mi się ten świat opisać”. Rzeczywiście, opisał go takim, jakim jest, wykorzystując przy tym swoje doświadczenie dokumentalisty. Poza tym stworzył jedyne dzieło w historii kinematografii, które uczy kochać; wszystko w jednym filmie.Kieślowski to czarodziej.

skopiuj url:

Partnerzy