Recenzje

W ich żyłach płynie jazz

Film: "Whiplash"

Autor: Marta zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Oglądając Whiplash ma się wrażenie, że ogląda się film o zbrodni, w której jest kat, ofiara i naprawdę dużo krwi. Jednak kiedy już zauważymy o co tak naprawdę chodzi, zadziwi nas, jak wiele wspólnego ma dążenie do celu i zbrodnia – zbrodnia wykonywana na duszy i ciele, przez kata, którym są własne ograniczenia i słabości.

Główny bohater Andrew staje przed nie lada wyzwaniem, które wiąże się z ograniczeniem wszystkiego, co powinno być ważne w życiu młodego człowieka. Andrew to człowiek o szaleńczej determinacji, w którego żyłach ewidentnie płynie jazz, co widać od razu kiedy bierze on pałeczki w dłoń. Muzyka działa na niego niczym środek znieczulający, choć działa ona jedynie na rany fizyczne. Na te psychiczne działa już trochę coś innego. A raczej ktoś inny.

Terence Fletcher, postać kształtowana prawdopodobnie w rytm wybijania „Caravanu” na perkusji. Tutaj ukłony, gdyż J.K. Simmons zinterpretował swą rolę bezbłędnie, wprawiając widza w psychiczny dyskomfort od samego pojawienia się na ekranie. Postać tak perfekcyjnie nieperfekcyjna, o ile za perfekcyjność uznamy stereotypowe podejście do postaci nauczyciela w filmach. Dobry? Nie. Surowy? Mało powiedziane. Surowy przez cały film? Nie. Można było przewidzieć jak się zachowa w danej chwili? Nie, dlatego właśnie jest on kształtowany w rytm bębnów. Nigdy nie wiadomo, kiedy dokładnie nastąpi uderzenie i na którym talerzu/ bębenku się ono skupi.

Co dokładnie chciał nam pokazać reżyser przez prawie dwie godziny bólu, porażek i strachu przed Fletcherem? Być może to, że jak nie poświęcimy to na pewno nie zyskamy. Typowe, ale w dzisiejszych czasach nie istnieją tematy nowe, unikalne. Liczy się sposób, liczy się oddziaływanie na psychikę widza. Widząc zdarte do kości dłonie młodego perkusisty, pomyślimy, że trzeba być psychicznym, żeby trwać w ten sposób w imię dążenia do celu i do doskonałości. Pomyślimy, że to nienormalne, toksyczne. A przecież reżyser ukazał nam czystą prawdę. Prawdę, której zrozumienie otwiera drogę do wszystkiego. Z jaką łatwością możemy teraz zrozumieć, że im więcej poświęcimy, tym więcej zyskamy, jednak czy warto poświęcić nawet bycie człowiekiem? Jak funkcjonować żywiąc się jedynie cierpkimi słowami, dźwiękami perkusji i zapachem świeżej krwi? Autor filmu pokazuje nam, że to faktycznie możliwe, chociaż granica między zapalonym, wytrwałym perkusistą, a istotą człowieko-podobną słyszącą tylko „Znajdź rytm!” jest bardzo cienka.

Jeśli jesteś człowiekiem, który szuka swego rytmu i jest gotowy na własne uszy wysłuchać dźwięku pulsującego jazzu we krwi, Whiplash może się dla ciebie okazać istną serenadą towarzyszącą w drodze na szczyt.

skopiuj url:

Partnerzy