Recenzje

"Kochać i umierać zarazem"

Film: ""Pomiędzy słowami""

Autor: Anna zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Nie mamy wpływu na to, gdzie przyjdziemy na świat. Ale Dzisiaj dało nam wybór miejsca, w którym chcemy żyć. I nikt się już prawie nie dziwi, że Amerykanin mieszka we Francji, posiada dom i świetną pracę. Jednak myślenie o Polaku, który odniósł sukces poza granicami o j c z y z n y nadal wydaje się bardzo abstrakcyjne. Powiedźmy sobie, że to jednak możliwe. Czy tylko ja słyszę w tym momencie głośne "ale"? Owszem, problem istnieje. Jednak wcale nie zamyka się w "Sonetach krymskich". Żadnej tęsknoty, westchnień za polskością. A sława, pieniądze to rzeczy, o które wyjątkowo w tym przypadku łatwo. Tak wygląda życie Michała - pięknego, młodego i w dodatku prawnika w najlepszej berlińskiej kancelarii. Czegóż chcieć więcej? Jego egzyztencja przypomina eleganckie, minimalistyczne mieszkanie. Harmonia, spokój to nazwy michaelowej wieży zbudowanej z małych kamyków. Spróbuj dołożyc jeszcze jeden kamyczek, a okaże się, że stabilna konstrukcja może za chwilę runąć. Tym zakłócającym równowagę elementem okazuje się nieuporządkowana relacja z ojcem. Wieża chwieja się coraz bardziej, a w międzyczasie dochodzą kolejne kamyki.

Michała zagrał Jakub Gierszał. Obsadzenie Adonisa w roli prawnika wydaje się dość prostym zabiegiem totalizującym uwagę. Piękno aktora kotrastuje tu ze skamieniałą twarzą, która pokazuje w "Pomiędzy słowami". A przecież, gdyby kamień mógł mówić...

Na przeciwnym biegunie ekspresji znajduje się Andrzej Chyra, ojciec Michała. Wszystko w nim żyje, od rozwichrzonych włosów po oczy. Choć padają różne słowa - zresztą pordukcja ma kilka perełek dialogowych - to najwięcej dzieje się poza nimi. W gestach i spojrzeniach.

To wszystko na tle czarującego jak nigdy Berlina, z czarno-białymi zdjęciami Hillege. Film obftituje w przepiękne kadry, na które ma się chęć patrzeć ot tak, dla sztuki. Modny powrót do starego kina w przypadku filmu Antoniak nie do końca jest uzasadniony. Owszem, zdjęcia zachwycają, ale symbolizm ma w nich minimalne lub żadne znaczenie. Z pewnością zaś gra światła, chiaroscura istnieje tu jako silny środek ekspresji - cień na twarzy bohatera oddaje impas życiowy, jakieś rozerwanie. Właściwie czarno-białe kadry mogłyby być stworzone tylko na użytek niemal ostatniej sceny - przejażdżki taxówką po Belinie. Słyszymy: "Kocham to miasto", co razem z obrazami miasta nocą znaczą może więcej niż wszystko, co było już powiedziane. "Słowa, słowa, słowa..." potwierdzające wolny wybór, potępiające "przegadanie" życia.

Te aspekty rozbijają się o ten jeden najważniejszy w filmie Antoniak - sprawy, o których się milczy, choć się o nich doskonsle wie. W tym casusie tabu jest wieczne niedopasowanie. Polak może próbować być Niemcem, ale prawdy o swoim pochozeniu nie zmieni (genialna scena w klubie dla ciemnoskórych).

W to wkomponowuje się odrzucona historia miłosna wyrażająca być może pustkę emocjonalną, uczuciową. Świat Michała polega na mówieniu okrutnych słów i przemilczaniu prawdy o sobie. O swojej rozlazłej przynależności i tożsamości.

Antoniak stworzyła piękną na różnyh poziomach opowieść, w której jedno pęknięcie pokazuje nowe i to dużo głębsze. Zaś najokrutniejsze jest to, że są rany, które już nigdy się nie zagoją. Można się przeciw temu buntować, próbować wyżyć się na innych albo jakoś to przyjąć i kochać "pomimo".

skopiuj url:

Partnerzy