Recenzje

"Tak naprawdę potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy(...)"

Film: "Twój Vincent"

Autor: Kinga zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

              Pierwszy w historii pełnometrażowy film, stworzony w całości techniką animacji malarskiej otwiera informacja, że w proces jego powstawania zaangażowanych było 125 artystów, którzy wykonali łącznie 65 tysięcy obrazów. Wyeksponowanie jej na samym początku z pewnością miało na celu podkreślenie skali projektu, przy okazji jednak zdradziło intencje twórców.        

Wyczekiwane nie tylko przez pasjonatów twórczości van Gogha dzieło Doroty Kobieli i Hugh Welchmana (nagrodzonego Oscarem za polską koprodukcję „Piotruś Wilk”) faktycznie piorunuje kunsztem, z jakim ożywiono twórczość Vincenta van Gogha. Mimo to, kiedy emocje po seansie opadną, trudno nie odnieść wrażenia, że założeniem autorów było w pierwszej kolejności oczarowanie widza osobliwością przedsięwzięcia i misternością pracy, a dopiero potem przekazanie treści.           

Niewątpliwie, udało im się osiągnąć zamierzony efekt- film oszałamia warstwą wizualną. Ożywione mocą animacji obrazy genialnego postekspresjonisty przenoszą nas do świata widzianego jego oczami. Jako miłośniczka holenderskiego malarza z pasją „wyłapywałam” wkomponowane w scenerię motywy oryginalnych dzieł- jak „Gwieździsta noc” czy „Taras kawiarni w nocy”. Towarzyszyło mi jednak odczucie, że nie tyle kreślą tło dla wydarzeń, ile stanowią główny atut filmu- poruszający nakładem włożonej pracy i bezprecedensową formą.

„Twój Vincent” bowiem, poza nowatorską formą wizualną, zaskakuje również sposobem prowadzenia fabuły. Ubranie biografii w konwencję kryminału postawiło przed twórcami kolejne wyzwanie. Towarzysząc synowi listonosza, któremu ojciec powierzył dostarczenie listu van Gogha jego bratu, Theo, poznajemy krok po kroku życie artysty. Razem z Armandem Roulinem przechadzamy się po uliczkach znanych z dzieł Vincenta i odwiedzamy miejsca, w których przebywał. Twórcy stosując ciekawy zabieg narracyjny, zabierają nas w podróż, w miarę której celem akcji staje się nie tyle dostarczenie przesyłki, ile zgłębienie tajemnicy ostatnich chwil życia kontrowersyjnego artysty. Przebywając w miejscach bliskich van Goghowi spotykamy ludzi, którzy dzielą się wspomnieniami jego osoby, rzucając nowe światło na zagadkę jego śmierci. Kontrowersyjny malarz miał bowiem tyle wrogów, co przyjaciół. Ich relacje, niekiedy sprzeczne, kreślą wielowymiarowy obraz postaci. Dzięki takiemu sposobowi prowadzenia akcji twórcom udało się odmalować „żywy” obraz osobowości van Gogha. Z drugiej jednak strony, ciężko jest zdecydować, czy paradoks oparcia fabuły „Twojego Vincenta” na słowie stanowi balans dla imponującej warstwy wizualnej. Seria rozmów przeprowadzana przez Armanda z postaciami znanymi z biografii oraz dzieł van Gogha pozbawiona jest suspensu, tak istotnego w konwencji kryminału.

Dopełnienie pięknej formy stanowi ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Clinta Mansella, odpowiedzialnego m.in. za muzykę w takich filmach jak „Requiem dla snu” czy „Czarny Łabędź”. Subtelne pociągnięcia smyczków stanowią kontrast dla ekspresywnych pociągnięć pędzla, charakterystycznych dla dzieł Vincenta. W magicznych tonach utworów” znajdujemy odzwierciedlenie jego specyficznego, emocjonalnego spojrzenia na świat.

Być może zbyt odważne jest stwierdzenie, że „Twój Vincent” rozpoczął nowy rozdział w historii kina, niewątpliwie jednak otworzył film na nową formę. Projekt Doroty Kobieli i Hugh Welchmana uświadomił nam drzemiącą w filmie potęgę ożywiania trzymanych dotychczas w ramach- czy to ekranu, czy to obrazu- postaci. Sylwetkę holenderskiego malarza przedstawiono szerokiej publiczności w formie zupełnie odbiegającej od dotychczas wydanych biografii. Pozwolono, by tym razem historię Vincenta opowiedziały jego obrazy.

skopiuj url:

Partnerzy