2016

Magia szczegółów

Film: ""Jaśniejsza od gwiazd" (2009)"

Autor: Ewa zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Wydawałoby się, że tworzenie filmów o poetach i ich poezji, mało tego, romantycznych poetach, w dzisiejszych czasach, jest pomysłem co najmniej szalonym. Jakie oczekiwania może mieć wobec takiego filmu przeciętny widz, szczególnie, gdy pod hasłem: „gatunek” ujrzy słowa: „biograficzny”, melodramat”? Cóż, wydaje mi się, że obrazu przewidywalnego i sztucznego. Jednak takich słów nigdy nie mogłabym użyć w odniesieniu do najnowszego dzieła Jane Campion.

„Jaśniejsza od gwiazd” (tytuł oryginalny: „Bright Star”) to opowieść o losach romantycznego poety Johna Keatsa, który na swojej drodze napotyka piękną dziewczynę z tzw. „dobrego domu” - Frances „Fanny” Brawne. Keats nie jest popularnym i czytywanym twórcą, a jego tomik nie sprzedaje się dobrze. Artysta tonie w długach i mówiąc potocznie: „klepie biedę”. Do tego musi opiekować się swoim ciężko chorym bratem – Tomem. Towarzyszem niedoli jest jego wierny przyjaciel i opiekun – Charles Brown. Relacja pomiędzy tą dwójką staje się bardzo ciekawa, gdy w ich poukładany świat wchodzi Fanny Brawne – dziewczyna, która uwielbia modę, szycie i wieczorne potańcówki. Fanny chce pobierać lekcje poezji od poety. Zarówno Charles, jak i matka dziewczyny, pani Brawne, próbują uświadomić zakochanych o tym, że ich ewentualny związek nie ma racji bytu w świecie, w którym żyją – Keats nie jest w stanie zapewnić Fanny godnego życia ze względu na swoje ubóstwo. Zakochani są zmuszeni do pokonania wielu trudności na swojej drodze do wspólnego szczęścia. Jednak czy chociaż na jedną chwilę udaje im się faktycznie je poczuć?

Jeśli chodzi o wątki drugoplanowe, nie mamy ich zbyt wiele. Campion ogranicza się do sprawy brata Keatsa i jego choroby oraz pana Browna i jego romansu ze służącą Abigali. W tle reżyserka przedstawia życie toczące się w dziewiętnastowiecznym domu – niekończąca się masa obowiązków domowych, które spadają na ramiona mieszkających tam kobiet i ich dzieci. Fanny ma bowiem dwójkę młodszego rodzeństwa. Ta trójka nie rozstaje się praktycznie ani na moment, a Samuel i Margaret, zwana „Malutką” są naocznymi świadkami uczucia rodzącego się między ich siostrą, a panem Keatsem. Co ciekawe, w domu pani Brawne nie ma pana domu – pieczę nad wszystkim sprawuje matka Fanny.

„Jaśniejsza od gwiazd” nie jest filmem przewidywalnym. Zamiast tego wywołuje głębokie przeczucia. Podczas oglądania widz gdzieś w głębi duszy dokładnie wie, co się za chwile stanie, jednak to nie jest wiedza rozumowa (której tak bardzo wypierał się romantyzm) – chodzi raczej o niepokojące drgania serca i głębokie poczucie zaniepokojenia zalewające wnętrze i docierające do najciemniejszych i najbardziej czułych zakamarków duszy. To muzyka, a właściwie z pozoru nic nieznaczące dźwięki, odgłosy życia codziennego i niewielkie kadry – gdy Fanny siedzi na łóżku w swoim pokoju i szyje, kiedy przy czytaniu książki towarzyszy jej kot, przerzucający pyszczkiem strony tomiku, a także szelest kartek, odgłos pióra prowadzonego po kartce papieru czy trzepot motyli hodowanych przez rodzeństwo, tworzą atmosferę tego filmu. Atmosferę nostalgiczną, choć to chyba za małe słowo, by móc nim dokładnie określić klimat dzieła. To film opowiadający historię, która wydaje się nieprawdopodobna, zbyt czarująca, by kiedykolwiek mogła się wydarzyć, nie mówiąc już o czasach współczesnych. Ten nastrój tworzą także postaci i ich emocje – wzniosłe, głębokie, piękne, a jednocześnie tak do szpiku kości ludzkie i egoistyczne. Gdy Keats żegna się z Fanny przed wyjazdem do Włoch, dziewczyna jest pełna złości i sprzeciwu, prowokuje go stwierdzeniami, że jest w stanie zrobić dla niego wszystko, ale nie może o nim zapomnieć. W ustach współczesnej nastolatki, a nawet po prostu osoby niedojrzałej żyjącej w jakimkolwiek stuleciu, prawdopodobnie zabrzmiałoby to infantylnie i zirytowałoby widza. Jednak w słowach, spojrzeniu i postawie Fanny jest godność. Widać tam siłę i pewność co do swoich słów i łączącego ją z poetą uczucia. Wszystkie te emocje załamują się dopiero w jednej z ostatnich scen filmu, gdy Brown przynosi wiadomość o śmierci ukochanego dziewczyny. Fanny nie jest w stanie znieść fizycznego bólu – upada na kolana i krzykiem prosi o pomoc swoją matkę. Ta silna, pewna siebie i dojrzała dziewczyna poddaje się – nie potrafi sama unieść ciężaru tej straty – swojej pierwszej prawdziwej i jak dotąd jedynej miłości. Uważam, że Abby Cornish, odtwórczyni roli Fanny, należy się ogromne wyróżnienie za tak wyrazistą emocjonalnie i prawdziwą kreację aktorską.

„Jaśniejszej od gwiazd” nigdy nie określiłabym mianem typowego melodramatu. Genialna reżyserka Jane Campion stworzyła dzieło wychodzące poza ramy gatunku, opowiadające historię o miłości i poezji. Co ciekawe, łącząc te dwie rzeczy, nie otrzymujemy banału, ale wręcz przeciwnie - coś magicznego i prawdziwego zarazem. Interesujące, zapadające w pamięć kreacje aktorskie, scenerie podkreślające nastrój całego dzieła i epokowe kostiumy, a przede wszystkim wypowiedzi przepełnione poruszającą poezją Johna Keatsa – mistrza odkrytego po swojej śmierci – to wszystko sprawia, że „Jaśniejsza od gwiazd” to dzieło starannie dopracowane i czarujące. Według mnie jednak nie jest to film dla wszystkich.

skopiuj url:

Partnerzy