2016

Ile waży lekkość?

Film: "Nieznośna lekkość bytu "

Autor: Agata zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

            Czy bieg życia i zasypane obowiązkami barki pozwalają nam na zagłębienie się w istocie prawdziwej egzystencji? Czy powinności i moralne zasady to czyste wytwory, które czasem sobie sami z góry nakładamy? Czy właśnie w związku z tym, mówimy o pragnieniu wolności, które przyniesie nam to czego jeszcze dokładnie nie potrafimy nazwać, ale potocznie nazywa się to szczęściem? Po co stwarzamy kolejne konwenanse, skoro niby tak bardzo chcemy od nich odpocząć? Przeraża nas strach przed lekkością, mnóstwem wyborów i ograniczoną ilością dni ich wypróbowania – to jedynie kilka motywów, które obrazuje film „Nieznośna lekkość bytu” reżyserii Philipa Kaufmana.

             Film ten powstał na podstawie książki o tymże tytule, autorstwa Milana Kundery. Kluczowych kilka słów to uwikłany w szpony erotycznego życia i nieograniczający się do jednej partnerki lekarz Tomasz (Daniel Day-Lewis), nieco neurotyczna i posiadająca duszę na ramieniu Teresa (Juliette Binoche), praska wiosna w tle i szarość, bardziej wskazująca na klimat niż kolory filmu. Szarość niczym unosząca się mgła, jako metafora ciężkości lekkiego życia. „Przewodnikiem” ów ciężkości jest Tomasz, na pierwszy rzut oka lekkoduch, bawiący się kobietami, ale sam mówiący o trudności z jaką przychodzi nam, ludziom, dokonywanie wyborów, odnosi się do tego o ile łatwiej byłoby gdybyśmy posiadali kilka żyć. A tak, mogący zrobić pozornie wszystko podczas jednego długiego, pozostajemy w kleszczach niezdecydowania co do słuszności decyzji i stylu życia. Pogłębia się to, gdy w końcu poznaje Teresę –którą kocha, ale również ona nie potrafiła go odciągnąć od chwilowych obcych przyjemności z innymi kobietami.

            Cała akcja ukazana jest jaka nieco spowolniona, tworzą to melancholijny klimat i zręczne przeniesienie się w realia lat 60. Oko kamery balansuje pomiędzy ukazywaniem życia uczuciowego i wydarzeń z zakresu polityki, w którego skład wchodzi przede wszystkim komunistyczny reżim. Nie zabrakło również czegoś dla lubiących wyszukiwać małe, lecz znaczące elementy – doszukać się można bowiem analogii pomiędzy symbolami występującymi na początku oraz na końcu filmu.

            Odniosłam wrażenie, że sam ten film jest lekki – opowiada o jednej rzeczy i o tak wielu w jednym. To pozycja dla fanów – jak to nazywam – rozwleczonych dzieł, bez wartkiej i szybkiej akcji, ale pełnych refleksji, mających wiele odniesień, niezaspokających widza jedynie pojedynczym podejściem. Jeśli miałabym użyć jednego przymiotnika opisującego go, użyłabym wyrazu– zmysłowy, bowiem wrażenia po obejrzeniu dostarczają długotrwałych emocji, zamieniających się w pytania nad sensem, w szerokim tego słowa znaczeniu. Postacie nie zostały z góry naznaczone jako „ten zły” bądź „ta zła”, określenie tego zostaje raczej w gestii oglądającego.

              Spojrzeć glębiej, namacalnie dotknąć lekkości, zanurzyć się w prywatność, która nie miała prawa nie łączyć się z normami ówczesnych lat. Jak pisał Kundera: Tylko to, co konieczne, jest ciężkie, tylko to, co waży, ma wartość. No właśnie, i co teraz z tą lekkością? Obejrzmy film i pomyślmy.

skopiuj url:

Partnerzy