2016

Siadaj, trója, do poprawy!

Film: ""Gejsza" (2016)"

Autor: Adam zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

   Serce me zawsze się raduje, gdy w polskim kinie ktoś usiłuje oderwać się od głównego nurtu, tzn. kręci coś innego niż mniej („Kochaj!”) lub bardziej („Planeta Singli”) udaną komedię romantyczną, często za kasę komercyjnej stacji telewizyjnej, albo katorżniczy dramat o rozpadającej się rodzinie czy jakiejśtam patologii, za kasę z PISF-u. Rzadko niestety się zdarza, że taka perełka ma dobrą reklamę i przebija się do szerszej dystrybucji. Ostatnio udało się to chyba tylko nowemu „Pitbullowi” Patryka Vegi (za obsadę Oscar się należy). No, ale do rzeczy. 8 kwietnia 2016 roku światło dzienne, bez większego rozgłosu, ujrzała „Gejsza” w reżyserii Radosława Markiewicza. No iii...

   Jakub Garda, aka Kolos (gra go szerzej nieznany Konrad Eleryk, a tak swoją drogą, po co mu ksywa z takim nazwiskiem?), ochroniarz w klubie ze striptizem, właśnie skończył odsiadywać wyrok za pobicie policjanta. Wraca więc do roboty, do natchnionego szefa Igora (Mirosław Zbrojewicz). Wkrótce potem na scenę wkracza również Hajs (Marian Dziędziel), wspólnik Igora, który proponuje Kubie dodatkowe robótki (zbieranie kasy od tirówek, wyeksmitowanie niesfornego „członka rodziny”). W międzyczasie nasz burak dowiaduje się, że musi zająć się osiemnastoletnim, niepełnosprawnym bratem (Patryk Laksa), który dotychczas przebywał w domu dziecka. Przez cały ten czas lepi się też do niego jedna z tancerek, Velvet (Marta Żmuda-Trzebiatowska), i jakby tego było mało, opiekująca się jego bratem urocza Maja (Agnieszka Więdłocha) również zdradza niecodzienne zainteresowanie Kolosem...

   Introwertyczny samotnik – check. Mafia – check. Piękne kobiety – check. Piękny samochód (podarowany Kubie przez Hajsa zabytkowy Ford Mustang) – check. Skojarzenia z „Drive” Nicolasa Windinga Refna jak najbardziej na miejscu, hicior gotowy... ? No właśnie NIE. „Gejsza” ma dwie zasadnicze wady – scenariusz (by Markiewicz & Piotr Owcarz, producent) oraz przede wszystkim dialogi i aktorstwo. Okej, „nowatorskie” prowadzenie fabuły można jeszcze przeboleć, ale to, jak bohaterowie się wysławiają w tym filmie, to... Boże, spuść bombę na tę trąbę, co to z siebie wykrzesała. Pozwolę sobie sięgnąć po jeden komentarz z Filmwebu - „dialogi na poziomie gimnazjalisty zafascynowanego Tarantino”. Czegoś tak minimalistycznego, drętwego i po prostu byle jakiego, a przy okazji tragicznie zagranego dawno nie słyszałem. Nawet przyzwoici aktorzy odwalili tu niemiłosierną fuszerę. Zbrojewicz rzucający mądrościami godnymi senseia budzi uśmiech politowania, Więdłocha gra jak w szkolnym teatrzyku; nawet Dziędziel słabo wypada jako niewidomy Hajs (ale trochę mi zajęło domyślenie się, że jest niewidomy). A szczególne wyrazy uznania dla Eleryka – to, jak na razie, jego jedyna główna rola, i może lepiej niech tak zostanie. Żmudzie-Trzebiatowskiej daruję, ponieważ jej bohaterka sama w sobie jest irytująca ze względu na „problemy natury emocjonalnej”. Oj, posypią się Węże, posypią...

   Dobra, teraz zalety. „Gejsza” ma bardzo ciekawe, wykorzystujące klimatyczne światło i paletę barw zdjęcia, za które odpowiada Olaf Malinowski. Tu z kolei kłania się nie „Drive”, lecz „Neon Demon” wspomnianego wcześniej Refna. Na plus także wpadająca w ucho i dobrze dopasowana muzyka Tomasza Podgórskiego, aczkolwiek w żadnym wypadku nie jest to poziom Cliffa Martineza. Boże, co ja mam z tym Refnem... ?

   Krytycy (ci prawdziwi) będą zniesmaczeni, widzowie – lekko skołowani; jedynie fanki, tudzież fani pani Marty znajdą tu coś dla siebie (if ya know what I mean).

skopiuj url:

Partnerzy