Aktualności

01.10.2014

Rozmowa z Jury Młodych

Podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni obradowało Jury Młodych Skrytykuj.pl. Rozmawiamy z młodymi jurorami.

PISF: Jak wyglądał proces wyboru filmu, który nagrodziliście podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni?

 

Paulina Richert: - Były to długotrwałe dyskusje, często do późnych godzin nocnych, żeby ustalić, co jest najważniejsze w danym filmie.

 

Klara Kluczykowska: - Spędzaliśmy dużo czasu na rozmowach o każdym filmie. Naprawdę wnikliwie omówiliśmy wszystkie, precyzyjnie. Te, które nam się nie podobały w szczególności.

 

Kajetan Chodorowski: - Kiedy obejrzeliśmy "Fotografa" i skłanialiśmy się ku przyznaniu mu naszej nagrody początkowo byłem przeciw. Powiedziałem "nie". Nie dlatego, że ten film mi się nie podobał, tego nie mogę powiedzieć. Zobaczyłem "Bogów" i stwierdziłem, że to jest mój typ. Ale potem zacząłem się zastanawiać nad każdym z filmów z Konkursu Głównego. Zacząłem dyskutować z resztą. Zostałem przekonany, choć było ciężko.

 

- Mój sprzeciw wynikał też z tego, że chciałem przyznać nagrodę filmowi, który pokazuje coś nowego. I to znalazłem w "Bogach", w których było zabawne podejście do tematów, które wcale nie były śmieszne. Ale też w "Hardkor Disko", gdzie niesamowita była strona estetyczna. Natomiast "Fotograf", podobnie jak wcześniejsze "80 milionów" jest dobrym filmem. Miło się go oglądało i wciągał widza.

 

Michał Gliński: - Ja przy "Fotografie" miałem stosunkowo niewiele wątpliwości. Byłem jedną z osób, które były za tym tytułem prawie od początku. Tak jak dla niektórych obiekcją było to, że jest to film bardzo jednoznacznie gatunkowy, to dla mnie było to jego dużą zaletą. Bardzo chciałem nagrodzić coś takiego. Kiedy go zobaczyłem stwierdziłem, że choć jeszcze nie zobaczyłem całego Konkursu to będzie to najprawdopodobniej jeden z moich najsilniejszych typów. I tak było w zasadzie do końca.

 

Jakie filmy obok "Fotografa" Waldemara Krzystka znalazły się na waszej shortliście?

 

Klara Kluczykowska: - Przede wszystkim "Bogowie" i "Hardkor Disko" - wokół tych filmów mieliśmy dużą dyskusję.

 

Michał Sujeta: - W mojej trójce obok "Fotografa" i "Bogów" znalazł się też film "Zbliżenia" Magdaleny Piekorz.

 

Paulina Richert: - Ja miałam 4 typy na dość podobnym poziomie: "Kebab&Horoscope", "Zbliżenia", "Bogowie" i "Fotograf". Byłabym zadowolona, gdybyśmy wybrali którykolwiek z tych filmów.

 

Jakimi kryteriami posługujecie się przy ocenie filmów?

 

PR: - Od jakiegoś czasu filmy oglądam dwutorowo. Z jednej strony śledzę fabułę i szukam czegoś ciekawego, czego dotąd nie powiedziano w kinie. Z drugiej strony patrzę na stronę techniczną: jak pracuje kamera, jakie zastosowano ujęcia, kadry. Chodzi o udane połączenie tych dwóch sfer oraz wprowadzenie czegoś nowego i ciekawego.

 

KK: - Dla mnie liczą się przede wszystkim emocje jakie dany film na mnie wywrze, wzruszenie. Czy to będzie śmiech czy płacz - chcę wyjść z kina poruszona.

 

MS: - Film jest przede wszystkim obrazem i to obraz powinien być dla nas ważny. To jednak praca kamery, montaż decydują o tym, jak wygląda nasze spotkanie z filmem. Nie chodzi tylko o przekazanie przez reżysera jakiegoś pomysłu, jakiejś historii. Powinniśmy zwracać w równym stopniu uwagę na estetykę obrazu, jakie zastosowano ujęcia.

 

KCh: -Zdjęcia i muzyka dają mi bardzo dużo. Mogę wybrać się na film, w którym będzie cisza, ale jeśli będą piękne zdjęcia to ten film po prostu mnie oczaruje.

 

MG: - Mój odbiór filmu wywodzi się od mojego odbioru literatury. Jestem chyba jedynym członkiem jury, który najmniejszą wagę przywiązuje do takich rzeczy jak zdjęcia. Są dla mnie drugorzędne przede wszystkim wobec historii i tego, co jest bardzo łatwo wyłapać także w literaturze. Chodzi o indywidualny styl autora - czy jest dobry, ciekawy, czy jest adekwatny. Zdjęcia traktuję zatem bardziej jako środek artystycznego wyrazu, a nie wyłącznie kwestię techniki.

 

KCh: - Fascynuje mnie zastosowanie symbolu, przenośni. Fascynujące jest poszukiwanie tego, co autor miał na myśli. Wychodzę z kina i mogę się zastanawiać przez następny tydzień nad tym, co dokładnie ten film miał mi przekazać.

 

Czego wam brakuje w polskim kinie, a co was zachwyca i porusza?

 

PR: - W tym roku w Gdyni królowało kino gatunkowe. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo do tej pory nie za dużo tego powstawało i nie za dobrej jakości. Teraz idzie to w naprawdę dobrym kierunku. W tym roku w zbyt małym stopniu prezentowane było podejście bardziej artystyczne (...). Bywa czasem tak, że autor chce coś przekazać, jednak większość ludzi go nie rozumie. To jest chyba główny powód, dlaczego "Onirica - Psie Pole" nie znalazł się w czołówce naszych konkursowych wyborów. Jednak ja uważam, że kino artystyczne powinno być w Gdyni szerzej reprezentowane niż jest w tej chwili.

 

KK: - Mi brakuje trochę oryginalności, którą znalazłam w "Hardkor Disko", czego się nie spodziewałam, podchodząc do tego filmu bardzo obojętnie. Naprawdę, muzyka i obraz dobrze ze sobą w tym filmie grają. Byłam pod wielkim wrażeniem. Szukam w polskim kinie właśnie takich wrażeń estetycznych. Mamy też wspaniałych aktorów. Jest dużo świetnie opowiedzianych historii. Ja bardzo lubię w polskim kinie humor. Starsze filmy to po prostu coś wspaniałego. W nowych filmach szukam przede wszystkim jakiegoś nowatorstwa.

 

KCh: - Faktycznie, brakuje mi kina artystycznego. Owszem, jest kilka filmów niezwykłych, jak choćby "Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego, dlatego bardzo czekałem na "Oniricę". Uwielbiam filmy, które mają w sobie elementy oniryczne, fragmenty snów. Polskie kino ma niesamowity potencjał, który wg. mnie ujawnił się np. w "Dziewczynie z szafy" Bodo Koxa. Czekam na to, by reżyserzy nie bali się wybiegać swoją wyobraźnią gdzieś dalej.

 

MG: - Szukam kina gatunkowego i rzeczywiście cieszy, że pojawiło się ono na tegorocznym festiwalu w dość dobrej odsłonie. Przyznając naszą nagrodę "Fotografowi" doceniamy to kino. To jest krok naprzód, by realizować filmy, które są po prostu dobrymi historiami. Niekoniecznie chodzi o to, by uczestniczyć w wyścigu, kto zrobi bardziej artystyczny film. Chciałbym, żeby pojawił się u nas autor "tarantinowski". Ktoś, kto robiłby ciekawe i krwawe historie, zwłaszcza, że mamy genialne historyczne i społeczne podstawy, żeby coś takiego się w naszym kinie zadziało. Czekam na mocne kino, które niekoniecznie będzie się podobać krytykom.

 

- Czekam też na dobre adaptacje współczesnej literatury, jednak taki film bardzo łatwo zepsuć. Jeśli mamy do czynienia z oryginalnym autorem, to po przeczytaniu 4-5 stron jesteśmy w stanie rozpoznać niepowtarzalny styl. Podobnie jest w kinie: widzimy trzy kadry, widzimy obsadę i wiemy, kto dany film nakręcił. Brakuje mi takiej indywidualności w filmie. Ostatnimi czasy mamy w kinie konflikt pomiędzy mitologizacją a odzieraniem z mitów, doceniam zaistnienie tego zjawiska. To dużo lepsza sytuacja, niż robienie filmów nijakich, stojących pośrodku. Kiedy mamy te dwie skrajności w kinie to jest to zdrowa, oddychająca kultura. To rzeczywiście fajne.

 

MS: - Podoba mi się, że rosną budżety w polskim kinie. Kolejnym etapem powinna być promocja dobrych polskich filmów, która wydaje się być zaniedbywana. Przeciętny widz wybierze się do kina na coś, czego reklamę zobaczy np. w Internecie czy telewizji. Jeśli chce obejrzeć coś więcej, jeśli marzy o dobrym kinie artystycznym, to musi tego po prostu wnikliwiej szukać. Najczęściej znajdzie to w kinach studyjnych, a nie w dużych kinowych sieciach. Najbardziej mnie boli to, że dobre filmy tak szybko znikają czy wręcz umierają. To błąd dystrybutorów, czy też producentów - niezapewnianie odpowiedniej promocji. Zbyt wiele tytułów jest pomijanych w szerszej dystrybucji. Jeśli reżyser włoży w film całe serce i będzie stawał na głowie, by pozyskać budżet, ale to w żaden sposób nie zostanie docenione to po prostu za którymś razem on może się poddać.

 

KK: - Mam duże nadzieje związane z dobrym polskim kinem. Wszystko rozwija się w dobrym kierunku. Kolega wspomniał o "Dziewczynie z szafy" - muszę powiedzieć, że i ja jestem fanką tego filmu. Ale też filmów Tomasza Wasilewskiego, który właśnie ma ten rys indywidualności. Zrobił dwa filmy i ja widzę między nimi podobieństwa oraz czekam na trzeci film.

 

KCh: - Pokażmy w kinie żywych ludzi, którzy się cieszą i widzą piękno tego świata, nie tylko katastrofę. Dlatego "Bogowie" tak bardzo przypadli mi do gustu.


PR: - Jest coś, co było zaniechane przez kilkadziesiąt lat. O historii mówiło się tylko poważnie i tylko w podniosłym tonie. Źle było widziane przełamywanie tego. W tym roku przełamują to nie tylko "Bogowie", ale np. "Obywatel", który prześmiewczo traktuje historię ostatnich kilkudziesięciu lat w Polsce. To bardzo ciekawy kierunek, w jakim może pójść polskie kino.

 

Jesteście młodymi krytykami filmowymi. Gdzie oglądacie filmy, jak wybieracie to, co chcecie zobaczyć?

 

KK:  -Mam dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o klasykę zarówno polskiego, jak i światowego kina. Ale na to się bardzo cieszę. Dużo filmów oglądam w kinie, doceniam także festiwale filmowe. Kupuję sporo dvd i lubię oglądać filmy w domu, zwłaszcza w większym gronie, kiedy można na bieżąco komentować. Czasami jednak komentarze przeszkadzają. Zdarza się, że wychodząc z kina nie jestem w stanie rozmawiać, tylko muszę pobyć sama i dopiero po chwili zacząć rozmowę.

 

MS: - Mogę szczerze powiedzieć, że jestem przeciwnikiem piractwa. Po pierwsze nie wspiera to autorów, a po drugie filmy są dużo gorszej jakości. Wiem, że pieniądze z kupionego przeze mnie biletu do kina gdzieś tam do twórców i dystrybutorów wracają. Oglądam też filmy na platformach VOD w Internecie. Do wyboru mamy też teraz sporo stacji telewizyjnych.

 

PR:  - Jestem wielka fanką klasyki. Teraz stopniowo ją poznaję i tu jest problem, bo niestety nie ma gdzie jej oglądać, mimo stale rosnącej ilości rekonstrukcji cyfrowych. W kinach te filmy praktycznie nie istnieją, można na nie trafić jedynie w repertuarze pojedynczych kin studyjnych. Starsze kino prezentują tylko stacje takie jak TVP Kultura i Ale Kino+.

 

KK: - Świetnym pomysłem są kanały na Youtube, gdzie klasykę polskiego kina udostępniają Studio Filmowe KADR czy TOR. Z tego, co się orientuję to cześć filmów ma napisy angielskie, więc można je polecać swoim zagranicznym znajomym.

 

KCh: - Nie toleruję telewizji, więc nie mam w domu telewizora. Uwielbiam oglądać filmy w kinie i nie da się tego porównać z niczym innym. Przez pewien czas lubiłem oglądać filmy sam. Jednak od pewnego czasu potrzebuję drugiej osoby, z którą mogę po filmie porozmawiać. Czasem mam problem ze znalezieniem tego kogoś, zwłaszcza przy trudniejszym kinie. Próbowałem w szkole założyć klub filmowy, ale się nie udało. Teraz przenoszę się do Warszawy i mam nadzieję, że tutaj znajdę więcej filmowych inicjatyw.

 

MG: - Ja oglądam głównie filmy nowe. Bardzo lubię multipleksy. Jestem kimś kto często mówi: film był słaby, ale w kinie było fajnie. Lubię rozsiąść się w wygodnym fotelu, mieć ze sobą popcorn. Jednak oglądanie filmów w samotności jest dla mnie ciężkie, nie potrafię się skupić. Jestem z Tarnowskich Gór, a w tym roku Nagrodę PISF otrzymał działający u nas DKF "Olbrzym". Tam odbywają się pokazy klasyki i czasem w nich uczestniczę.

 

Nie mogę was nie zapytać o to, co dla was było ważne, kiedy zaczynaliście się interesować filmem. Jak to się w waszym przypadku zaczęło? Jak można to rozwijać dalej?

 

KK: - W moim przypadku wszystko zaczęło się w domu, od rozmów z rodziną. Dzieciom filmy do oglądania wybierają rodzice i myślę, że miałam to szczęście: wtedy została we mnie zaszczepiona miłość do filmu. O kinie trzeba rozmawiać, ale też warto pisać, próbować. Świetną okazją są też takie konkursy jak propozycja PISF i Skrytykuj.pl.

 

MG: - Andrzej Sapkowski pytany o rady dla początkujących pisarzy zawsze konsekwentnie odpowiada, żeby się nie wygłupiać i znaleźć sobie uczciwą robotę. I troszkę tak jest. Natomiast w moim przypadku zainteresowanie krytyką jest związane z moim przywiązaniem do słowa pisanego. Dopiero potem przychodzi zainteresowanie filmem. Gdybym miał pisać o czymkolwiek, to pewnie i tak wybrałbym kino, natomiast ja w ogóle chciałbym pisać. Szukam zawsze okazji, by się rozwijać w tym kierunku.

 

KCh: - Owszem, chodzenie do kina z rodziną było ważne, ale nie jest też tak, że oglądałem wszystko. Zainteresowałem się najpierw fizyką i strasznie dużo się jej uczyłem. W pewnym momencie się zorientowałem, że potrzebuję jakiejś odskoczni. Zacząłem oglądać filmy praktycznie dzień w dzień, to może naprawdę uzależniać. Potem spotkałem Paulinę i ona namówiła mnie na udział w Konkursie Wiedzy o Filmie. Kolejnym etapem jest czytanie książek o kinie. Co polecam innym osobom, które zaczynają się interesować filmem? Trzeba oglądać. To naprawdę fascynujące.

 

PR: - Rodzice zabrali mnie pierwszy raz do kina, jak miałam 2 lata. Dzięki nim obejrzałam sporo klasyki, np. "Obywatela Kane'a". Zawsze lubiłam czytać o filmie, o tym jak powstaje, jaka jest jego historia. Na poważnie zaczęłam się tym interesować w liceum. W szkole też brałam udział w tworzeniu filmów. Co roku powstaje u nas co najmniej jeden film. Wysyłamy je na przeglądy filmów szkolnych. Tak się to wszystko potoczyło, że właśnie rozpoczynam studia na filmoznawstwie w Krakowie. Jeśli chce się pisać o kinie trzeba cały czas pisać, podszkalać się. Trzeba czytać, powiększać swoją wiedzę. Dobrym pomysłem jest stworzenie bloga i od razu konfrontowanie się z czytelnikami, by nie pisać do szuflady.

 

MS: - Recenzja, którą zrobiłem na konkurs Skrytykuj to była moja pierwsza recenzja w życiu! Brałem raczej udział w konkursach na filmy, uważam się za filmowca-amatora bardziej niż krytyka. Zorientowałem się, że film jest pięknym narzędziem i w jakiś sposób można nim zmieniać świat. Można coś komuś przekazać w piękny sposób. Dlatego pociąga mnie nie tyle pisanie, co robienie filmów. Na razie długa droga przede mną, będę próbował zdawać do szkoły filmowej. Jak zacząć? Trzeba być konsekwentnym i nie odpuszczać. Wtedy ktoś nas dostrzeże, da nam wskazówkę. Trzeba ciężko pracować.

 

Z Jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni rozmawiała Marta Sikorska.

(źródło: www.pisf.pl)

 

29.09.2014

Zostań Jurorem największego w Polsce festiwalu filmów dla młodych widzów!

Opublikuj swoją recenzję i zasiądź w Jury Młodych 32. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino!

Możesz napisać tekst (do 8000 znaków) albo nagrać krótki wideo esej (do 3 minut).

 

Jeśli masz między 16-20 lat, to ten konkurs jest skierowany do Ciebie! Na publikację Twojej recenzji czekamy do 26 października.  Ale nie warto zwlekać do ostatniej chwili! Co tydzień autorów 3 najciekawszych komentarzy nagrodzimy filmami i książkami o tematyce filmowej.

 

Szukasz inspiracji? Obejrzyj komentarze Ambasadorów akcji - m.in. Moniki Brodki, Arka Jakubika, które znajdziesz w zakładce Zza kulis. Sprawdź też recenzje laureatów poprzednich edycji konkursu.

 

28.08.2014

Jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni!

Poznajcie skład jury złożonego z młodych kinomanów, którzy na koncie mają już pierwsze osiągnięci w dziedzinie krytyki filmowej!

Jury Młodych to skład jurorski złożony z pięciorga licealistów, którzy mają już pierwsze osiągnięcia w dziedzinie krytyki filmowej. Jury Młodych oceniać będzie filmy z Konkursu Głównego.

Wśród młodych jurorów znajdą się:


Klara Kluczykowska – tegoroczna maturzystka, a od października studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Filmem interesuje się od zawsze, a kino jest sztuką, o której uwielbia rozmawiać. Ma na swoim koncie wywiad z Marcinem Dorocińskim, który przeprowadziła podczas Festiwalu Kulturalnego w XLII LO w Warszawie. Laureatka konkursów filmowych, m.in. Warszawskiego Konkursu Wiedzy o Filmie, Nakręć recenzję oraz Skrytykuj.pl. W 2013 roku zasiadła w Młodzieżowym Jury Festiwalu OFF Plus Camera.


Paulina Richert – zwyciężczyni Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Filmie z Luzina, a od października studentka filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwszy raz trafiła do kina w wieku dwóch lat, ale film prawdziwie pokochała dopiero po obejrzeniu "Trainspotting" Danny'ego Boyle'a. W liceum kręciła filmy krótkometrażowe wraz ze szkolnym kołem filmowym Dubel 102. W kinie szuka przede wszystkim gry z konwencją, a także tego, co nie zostało jeszcze opowiedziane.




Kajetan Chodorowski – tegoroczny maturzysta III Liceum w Gdyni. Laureat pierwszego miejsca Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Filmie. Stypendysta Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci. Od dwóch lat współpracuje z Instytutem Fizyki Polskiej Akademii Nauk. Łączy zainteresowanie fizyką i filmem. Właśnie wrócił z wolontariatu w Północnej Szwecji.


Michał Gliński – laureat konkursu Skrytykuj.pl organizowanego przez PISF. Rocznik ’96, uczeń liceum ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Tarnowskich Górach Zwycięzca Ogólnopolskiej Olimpiady Medialnej w 2012 roku, aspirujący pisarz i recenzent. Bardzo ceni odważnych, charakterystycznych reżyserów, ale lubi filmy tak po prostu – wśród podziałów w kinie uznaje tylko podział na dzieła dobre i na resztę. Opinie prezentuje jako fakty, ale jest mu przykro kiedy się pomyli.

Michał Sujeta – laureat konkursu Skrytykuj.pl organizowanego przez PISF. Uczeń LO im. M. Kopernika w Sokółce. Od kilku lat zdobywa doświadczenie w pracy nad filmami.  Zajął pierwsze miejsce w konkursie na prezentacje multimedialną MAPPTIPE, trzecie w konkursie filmowym "Zaproś Seniora do Monitora" współorganizowanym przez MAiC oraz zdobył wyróżnienie w konkursie filmowym "Gry podwórkowe naszych rodziców" organizowanym przez PAP. Po liceum zamierza zdawać do Gdyńskiej bądź Łódzkiej Szkoły Filmowej, by w przyszłości stać się reżyserem.


Opiekę nad Jury Młodych pełni Polski Instytut Sztuki Filmowej.

 

15.08.2014

Najlepsi młodzi krytyci

Michał Gliński i Michał Sujeta zostali laureatami konkursu "Skrytykuj.pl" i zasiądą w jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni!

Michał Gliński i Michał Sujeta zostali laureatami konkursu „Skrytykuj.pl” i zasiądą w jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni!

Młodzi krytycy recenzują     

Recenzja Michała Glińskiego i wideorecenzja Michała Sujety okazały się najlepszymi pracami zgłoszonymi na kolejną edycję konkursu „Skrytykuj.pl” organizowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. W swoim tekście o „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona Michał Gliński udowadnia, że wie co chce powiedzieć i potrafi to zrobić dosłownie i za pomocą metafory. Z kolei wideorecenzja Michała Sujety poświęcona filmowi „Jack Strong” Władysława Pasikowskiego porywa sprawnością realizacyjną i ciekawymi komentarzami o środkach filmowego wyrazu takich jak montaż i dźwięk.

Jury młodych na Festiwalu w Gdyni

Michał Gliński i Michał Sujeta zasiądą w jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni (15-20 września). – Wolę wygrać cenne doświadczenie niż nagrodę rzeczową – mówi o udziale w tej prestiżowej imprezie Michał Gliński. W składzie jurorskim poza laureatami konkursu „Skrytykuj.pl” znajdą się zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Filmie, Paulina Richert i Kajetan Chodorowski, oraz Klara Kluczykowska laureatka Warszawskiego Konkursu Wiedzy o Filmie, która jako jurorka pierwsze kroki stawiała na Festiwalu OFF Plus Camera w 2013 roku. – Mam nadzieję, że w jury zasiądą też osoby o innym spojrzeniu na film, aby obrady nie były tylko formalnością, a walką o ten jeden, najlepszy film – podkreśla Michał Sujeta. W ubiegłym roku po burzliwej dyskusji, licealiści przyznali nagrodę Tomaszowi Wasilewskiemu za „Płynące wieżowce”. O tym do kogo powędruje wyróżnienie w tym roku, dowiemy się już 19 września.

Nagrody wciąż czekają!

Już we wrześniu wystartuje kolejna edycja konkursu „Skrytykuj.pl”. Tym razem licealiści i studenci zawalczą o udział w jury młodych Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza „Ale kino” w Poznaniu. Do czasu rozpoczęcia konkursu, młodzi krytycy mogą publikować swoje recenzje i wideorecenzje w formie blogów na stronie www.skrytykuj.pl. Autorzy zamieszczanych komentarzy otrzymują kody IPLEX, a co tydzień najciekawsze prace nagradzane są książkami i filmami DVD.

 

17.07.2014

13 filmów w Konkursie Głównym 39. FFG. Te filmy oceni Jury Młodzieżowe!

Filmy powalczą o Wielką Nagrodę Złotych Lwów, a także o Nagrodę Jury Młodzieżowego, w którym zasiądą m.in. laureaci trwającej obecnie edycji konkursu Skrytykuj!

Konkurs Główny

Komitet Organizacyjny 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni, na podstawie propozycji Zespołu Selekcyjnego oraz Dyrektora Artystycznego Festiwalu Filmowego w Gdyni, zadecydował o przyjęciu do Konkursu Głównego następujących tytułów:
"Bogowie", reż. Łukasz Palkowski
"Kebab i Horoskop", reż. Grzegorz Jaroszuk
"Fotograf", reż. Waldemar Krzystek
"Hardkor disko", reż. Krzysztof Skonieczny
"Jack Strong", reż. Władysław Pasikowski
"Jeziorak", reż. Michał Otłowski
"Miasto' 44", reż. Jan Komasa
"Obietnica", reż. Anna Kazejak
"Obywatel", reż. Jerzy Stuhr
"Pod Mocnym Aniołem", reż. Wojciech Smarzowski
"Onirica - Psie Pole", reż. Lech Majewski
"Sąsiady", reż. Grzegorz Królikiewicz
"Zbliżenia", reż. Magdalena Piekorz

Nowa sekcja - "Inne spojrzenie"
Dyrektor Artystyczny Festiwalu, Michał Oleszczyk, powołał w tym roku nową sekcję, przeznaczoną dla filmów z pogranicza gatunków, eksperymentalnych i poszukujących. W związku z tym, Festiwal rezygnuje w 2014 roku z sekcji Panorama.
 
Lista filmów zakwalifikowanych do sekcji "Inne spojrzenie":
"Arbiter uwagi", reż. Jakub Polakowski
"Heavy Mental", reż. Sebastian Buttny
"Małe stłuczki", reż. Aleksandra Gowin, Ireneusz Grzyb
"Polskie gówno", reż. Grzegorz Jankowski

Festiwal odbędzie się w dniach 15-20 września 2014.

Więcej informacji o festiwalu na stronie: www.festiwalgdynia.pl.
 
Na podstawie informacji prasowej

 

08.07.2014

Coś się zadziało!

Ostatnią edycję konkursu Skrytykuj wygrali Artur, Agnieszka i Sylwia, którzy w nagrodę zasiedli w jury młodzieżowym Festiwalu Off Plus Camera. Z młodymi jurorami wywiad przeprowadziła Aleksandra Różdżyńska.

Aleksandra Różdżyńska: Jesteście najmłodszymi jurorami Off Camery. Jak do tego doszło?

Agnieszka Klara Zdziech: Wzięliśmy udział w konkursie organizowanym przez Polski Instytut Sztuki Filmowej na stronie Skrytykuj.pl. Trzeba było napisać lub nagrać recenzję dowolnego filmu. Nagrodą było zasiadanie w Jury młodzieżowym.

Jakie filmy ocenialiście?

Agnieszka Klara Zdziech: Ja oceniłam w wideorecenzji „12 gniewnych ludzi”.

Sylwia Zazulak: Ja napisałam o „Sierpniu w hrabstwie Osage”.

Artur Kawala: Ja napisałem o „Harmoniach Werckmeistera”.

Traktujecie to wszystko jako przygodę, czy chcielibyście być krytykami filmowymi?

Artur Kawala: Ja na początku podchodziłem do tego jak do przygody. Uznałem, że coś pozytywnego, co mi się przytrafiło. Cieszyłem się, że spędzę tu w Krakowie fajny czas. Ale przyznam, że teraz trochę mi się namieszało  i będę się poważnie zastanawiać nad przyszłością. Plany mogą się zmienić, w tym momencie niczego nie jestem pewien.

Czyli coś się zadziało.

Agnieszka Klara Zdziech: Tak. Myślę, ze wygrana w konkursie zmieniła nasze nastawienie i zaczynamy o tym myśleć bardziej poważnie.

Artur Kawala: Wygrana i sam pobyt na Off-ie.

Sylwia Zazulak: Ja myślałam, żeby być krytykiem, ale obawiam się, że w pewnym momencie nie będzie po prostu o czym pisać. A z czegoś przecież trzeba płacić rachunki. Więc dalej się zastanawiam.

Krytycy rzeczywiście mówią czasem, że to wcale nie taka prosta praca, jak się wydaje. Bo też nie można się za bardzo kolegować z filmowcami, niezręcznie potem napisać złą recenzję ich filmu.

Agnieszka Klara Zdziech: Z jednej strony jest to prawda, nie można się spoufalać. Ale z drugiej, jeśli krytyka oparta jest na uczciwych argumentach… Ja mogłabym się kolegować z filmowcami.

Sylwia Zazulak: Reżyser, jeśli chce być profesjonalistą, musi liczyć się z tym, że będą go krytykować.

Nie balibyście się napisania złej recenzji filmu osoby, z którą spędziliście trochę czasu, bawiliście się?

Artur Kawala: Ciężkie pytanie. Ale myślę, że warto oddzielić życie zawodowe od prywatnego. Jeśli byłaby to konstruktywna krytyka, a jej obiektem byłby mój kolega, to myślę, że by zrozumiał. Ale mimo wszystko, byłoby to ciężkie.

Jak wygląda dzień jurora?

Agnieszka Klara Zdziech: Wstaje się bardzo wcześnie rano. O godzinie 10 jedziemy do centrum festiwalowego i odbieramy bilety na następny dzień. O 11 jest pierwszy film. I tak do późna: film, film i film. Oglądamy 4-5 filmów dziennie i musimy je oceniać. W przerwach pijemy kawę i przegryzamy obwarzanki, żeby głód nie przeszkodził nam w odbiorze.

Brzmi, jakby było to dość męczące.

Artur Kawala: Dla mnie nie. Mimo, że przez pierwsze dwa dni zaliczałem po pięć filmów pod rząd, co mi się wcześniej w  życiu nie zdarzyło. Wiele zależy od nastawienia psychicznego: trzeba wiedzieć, że  idzie się oglądać filmy i także je odbierać, oceniać. Bo na co dzień nie wszystkie przecież oceniamy i nie ze wszystkich piszemy recenzje. Takie jurorowania to fajne przeżycie. Jeżeli lubi się filmy i kino, to jest to dobra zabawa. Tak można do tego podejść.

Agnieszka Klara Zdziech: Moim zdaniem to jest męczące, ale przyjemnie męczące. Nie robimy tego na siłę. Choć przyznam, że na jednym filmie jedno z nas zasnęło. Nie powiem kto. Ale nie miało to wpływu na nasz późniejszy werdykt.

Sylwia Zazulak: Ja mam podobnie. Wieczorem jeszcze miałam siłę na zabawę i czas dla siebie.

Artur Kawala: Przy okazji festiwalu dowiedzieliśmy się, że mimo, iż na zewnątrz to wszystko wygląda  bardzo poważnie, a od środka jest inaczej. Ludzie potrafią się bawić, szczególnie wieczorami. Można zresetować się idąc na koncert, imprezę albo bankiet. No i nie powiemy, że to nam się nie podoba.

Agnieszka Klara Zdziech: Sam kontakt na co dzień z kinem niezależnym, alternatywnym, był bardzo przyjemny. To naprawdę fajna przygoda. Mimo, że niektóre filmy wymagały poświecenia większej uwagi.

No właśnie. Czy dyskusja nad werdyktem była burzliwa?

Agnieszka Klara Zdziech: Bardzo. Trudno dojść do porozumienia, kiedy nasze wybory są tak rozbieżne. Każdy miał swój typ, którego bronił. Ale na koniec wybraliśmy na szczęście jeden film i wszyscy zgadzamy się z tą decyzją.

Artur Kawala: Obrady trwały prawie dwie godziny. To była burza mózgów. Część argumentowała, część odpierała argumenty. Cały czas się to zmieniało. Nie sądziłem, że będzie aż tak ostro. Mogło dość do rękoczynów. Dlatego na obrady radzę wybierać bezpieczne i przede wszystkim publiczne miejsca.

Agnieszka Klara Zdziech: Niełatwo podjąć decyzję także dlatego, że tematyka konkursowych filmów jest tak różna. Ciężko było stosować podobne kryteria ich oceny i porównywać.

Artur Kawala: na początku, po zaliczeniu kilku seansów, byliśmy przekonani, że całe Wytyczanie drogi, czyli konkurs główny, będzie się opierał na tematyce queerowej i genderowej. Bo o tym opowiadały wszystkie te filmy. I wiadomo, że to też pokazuje się na festiwalach, na przykład w Cannes. Pod koniec drugiego dnia poczuliśmy lekkie zmęczenie materiału. Potem na szczęście w filmach pojawiły się nowe tematy. Bardzo się cieszymy, że była taka różnorodność. Ale to też utrudniło, bo musieliśmy spojrzeć szerzej na tych 13 filmów. Zastanawiamy się, czy coś by zmieniło, gdyby kolejność oglądania filmów była inna.

No właśnie, jak w ogóle oceniacie poziom filmów w konkursie?

Sylwia Zazulak: Ciężko było wybrać, właśnie dlatego, że wszystkie były dobre. A było dużo filmów debiutantów. Jesteśmy mile zaskoczeni ich wysokim poziomem. W niektórych produkcjach nie było widać, że zostały zrobione za naprawdę niewielkie fundusze.

Artur Kawala: Bo na początku mieliśmy wyobrażenie o filmie niezależnym jako o niszowym, a więc z niedociągnięciami wynikającymi z małego budżetu i tak dalej. Ale okazuje się, że te filmy nie różnią się technicznie od tego, co oglądamy na co dzień w kinach. To też nas pozytywnie zaskoczyło.

A co myślicie o polskim kinie?

Sylwia Zazulak: Pokazuje dużo alkoholu, często pojawiają się w nim sceny pijaństwa. A poza tym, wydaje mi się, że z naszą poważną tematyką mamy małe przełożenie na rynek amerykański, gdzie większość osób chodzi do kina na komedie romantyczne lub filmy ze znanymi aktorami. Cały świat jest nastawiony na to, żeby robić różnorodne filmy, a u nas robi się w większości poważne rzeczy.

Artur Kawala: Kiedy film taki jest, widzowie z zagranicy mogą nie zrozumieć kontekstu w jakim powstawał. Tak jest z najnowszym filmem Smarzowskiego „Pod Mocnym Aniołem”. Pokazuje tylko nasze realia. Dlatego tez niektóre filmy są ograniczone tylko do polskiego rynku. Ale na przykład „Ida” była jednym z najlepszych filmów na festiwalu. Ważna jest też promocja filmu. Najlepszym przykładem jest „Drogówka”, na którą poszło tylu widzów. Może dlatego, że była promowane jako komedia. Ale i tak myślę, że dzięki takim filmom ludzie przekonają się do polskiego kina.

Sylwia Zazulak: Jeśli zwykły widz wziąłby udział w festiwalu polskich filmów, na pewno znalazłby wiele fajnych produkcji dla siebie. Ale ludzie nie zawsze wiedzą o tych festiwalach, nie mają na nie czasu. Ja mam znajomych, którzy chodzą na polskie filmy, i to i w multipleksach i kinach studyjnych. Wybierają  właśnie takie rzeczy, jak „Pod Mocnym Aniołem” albo filmy z ulubionymi aktorami.

Maciej ulubione gatunki filmowe?

Agnieszka Klara Zdziech: Ja lubię połączenie dramatu i fantasy. Nie przepadam za komediami, chyba, że tylko dla zabawy, jak „Kac Vegas”, które ogląda się dla rozrywki i zabicia nudy.

Sylwia Zazulak: Ja bym wybrała horrory i takie bardzo pojechane kino, w kierunku Tarantino. Ale oglądam wszystko, staram się nie ograniczać tylko do jednego gatunku, żeby mieć pełen ogląd. I bardzo lubię filmy animowane. Ich polski dubbing jest świetny!

Artur Kawala: Do tego stopnia, że niektóre animacje ogląda się lepiej z dubbingiem, niż w wersji oryginalnej. Ale gdybym ja miał wybrać jeden gatunek, to byłby to dramat, bo jest chyba najbardziej pojemny. Można go wymieszkać praktycznie z każdym innym, kombinować. Daje też szerokie pole do popisu, w jego ramy można ująć bardzo wiele tematów. Oprócz dramatów, lubię też Tarantino i inne  filmy, które zaskakują.

Czy teraz po doświadczeniu z jurorowaniem, będziecie jeździć na inne festiwale?

Agnieszka Klara Zdziech: Jak najbardziej. Chciałabym pojechać na festiwal w Gdyni, może pojedziemy też do Warszawy.

Artur Kawala: Dzięki Agacie Sotomskiej, która jest opiekunką naszego jury i bardzo nam pomaga, być może uda się jeszcze pojechać na kilka tego typu imprez.

Rozmawiała Aleksandra Różdżyńska

 
Strona: przejdź

Partnerzy