Aktualności

17.06.2015

Zostań jurorem 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni!

Skrytykuj i zasiądź w fotelu jurorskim podczas święta polskiego kina! Masz czas do 16 sierpnia.

Masz 15-19 lat? Weź udział w naszym konkursie!

Skrytykuj - stwórz filmową recenzję i opublikuj ją na naszej stronie.
Możesz napisać tekst, albo nagrać wideo esej.

Jeśli Twój komentarz okaże się najlepszy, to zasiądziesz w Jury Młodych 40. Festiwalu Filmowego w Gdyni, który odbędzie się już w dniach 14-19 września.

Co tydzień na autorów najciekawszych recenzji i wideorecenzji czekają również książki i filmy DVD.

Szukasz inspiracji? Koniecznie sprawdź recenzje laureatów ostatniej edycji konkursu.

 

17.06.2015

Ekscytująca praca młodego jurora

Z Joanną Krygier, Julią Jędrzejczyk i Julianem Płoskim, laureatami konkursu "Skrytykuj!" rozmawiamy o pracy jurora, tematach jakich brakuje dzisiejszej młodzieży w kinie i często niedocenianej roli dyskusji o filmach.

Z Joanną Krygier, Julią Jędrzejczyk i Julianem Płoskim, laureatami konkursu "Skrytykuj!" rozmawiamy o pracy jurora, tematach jakich brakuje dzisiejszej młodzieży w kinie i często niedocenianej roli dyskusji o filmach.

PISF: Jesteście laureatami konkursu Skrytykuj.pl, w którym nagrodą dla zwycięzców jest miejsce w składzie Jury Młodzieżowego. Jakie mieliście oczekiwania związane z rolą jurorów na festiwalu PKO Off Camera? Czy przygotowywaliście się do tej roli w jakiś specjalny sposób? 

Julia Jędrzejczyk: - Na pewno bycie jurorem jest bardzo ekscytujące. W moim przypadku PKO Off Camera jest pierwszym festiwalem, w którym biorę udział, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. 

Julian Płoski: - Ja się bardziej stresowałem niż ekscytowałem. Obawiałem się nacisków i presji związanych z decyzjami, które mieliśmy podjąć jako jurorzy, ale okazuje się, że bycie jurorem nie różni się praktycznie niczym od bycia regularnym widzem kinowym. Po prostu trzeba chodzić na określone filmy i dyskutować o nich. Ale to jest czysta przyjemność. 

Joanna Krygier: - Fajne jest to, że w naszym przypadku bycie jurorem stało się dla nas okazją do poznania się i wspólnej dyskusji. Ze znajomymi nie zawsze jest tak, że po każdej projekcji rozmawiamy o filmie, który właśnie zobaczyliśmy. Czasem mam wrażenie, że wielu ludzi po wyjściu z kina nie ma potrzeby, żeby o nim chwilę porozmawiać. Bycie tutaj na festiwalu jest wspaniałą okazją i motywacją do prowadzenia rozmów o kinie. Jeżeli chodzi o bycie jurorem podobnie jak Julian obawiałam się roli, w jakiej zostaliśmy tu obsadzeni, ale będąc już na festiwalu nie odczułam żadnej presji. Jedyny stres jaki mi towarzyszy to ten przed galą, kiedy będziemy musieli się pokazać i przedstawić swój werdykt.

PISF: Co możecie powiedzieć o filmach, które znalazły się w konkursie głównym? Chcielibyście takie filmy oglądać na co dzień w kinach? 

Julian Płoski: - Każdy film, który oglądamy jest inny, choć często można znaleźć między nimi wspólne mianowniki. Cechą, która charakteryzuje kino niezależne jest to, że twórcy próbują cały czas nowych rozwiązań. Czasem z różnym skutkiem, ale najważniejsza jest ta próba znalezienia nowego sposobu, podejścia do tego czym jest film. Filmy konkursowe, które tu oceniamy rzeczywiście starają się obrać inną drogę, czymś się wyróżnić. Z reguły przeznaczone są dla wąskiej publiczności, ale myślę, że kina studyjne chętnie przygarnęłyby każdą z pokazywanych tutaj produkcji. Jest tyle nisz do wypełnienia, że publiczność zawsze się znajdzie. Dlatego smutne jest to, że wiele z tych filmów nie będzie można zobaczyć ani w polskich kinach, ani nawet na DVD.

PISF: Małgorzata Szumowska po sukcesie swojego filmu w Berlinie mówiła, że w przypadku filmów pokazywanych na festiwalach oprócz historii, którą reżyser opowiada niezwykle ważna jest też forma filmu i to ona jest często tym, co wyróżnia zwycięskie filmy. Zgadzacie się z tym? 

Julia: - Zdecydowanie! Różnica między filmami, które są szeroko dostępne w kinach a filmami pokazywanymi na festiwalach jest bardzo łatwa do zauważenia. W przypadku tych pierwszych często po 5 pierwszych minutach wiemy, czego możemy się spodziewać i jak się to wszystko skończy. A to jak zakończą się historie pokazane w filmach, które oglądaliśmy w konkursie głównym było dla nas często dużym zaskoczeniem. 

Julian: - Bez wątpienia nieważne jest to o czym się opowiada, ale jak się to robi. Filmy, które tutaj oglądamy mają to do siebie, że potrafią przedstawić nawet bardzo prostą, prozaiczną historię w bardzo poruszający sposób, stosując przy tym różne środki formalne. 

Joanna: - Jestem zdania, że fabuła musi współgrać z formą. W dzisiejszych czasach coraz ciężej jest się przebić na festiwalu reżyserowi, który opowiada nawet bardzo ciekawą historię, jeśli nie przedstawi jej w odkrywczy sposób. Nie znaczy to, że taki film nie zainteresuje widza, ale ciekawiej jest zobaczyć coś, co nas zaskoczy, także od strony formalnej. Staram się na to zwracać uwagę i poszukuję takich filmów. Interesują mnie nieoczywiste rozwiązania. Tutejsze filmy wymagają większego zaangażowania od widza. Oglądając świadomie film ważne jest zwrócenie uwagi na szczegóły, poszczególne sceny oraz na to, czy bohaterowie są dla nas faktycznie autentyczni. Czasem mam wrażenie, że ludzie nie zwracają na to uwagi. Oglądają film, ale nie robi on na nich wrażenia, co często wynika z tego, że nie potrafią dostrzec jego głębi. A przecież jest tyle filmów, które działają na nas tak mocno, że długo po ich obejrzeniu nie możemy uwolnić się spod ich wpływu i wrażenia jaki na nas wywarły. Wracając jeszcze do znaczenia formy warto przypomnieć sobie chociażby sukces „Idy”.

PISF: Wspomniałaś „Idę", co sądzicie o polskim kinie? 

Julian: - Kino polskie staje się coraz bardziej urozmaicone i otwarte. Coraz częściej zaczyna czerpać z kina europejskiego, mówię tu o takich filmach jak „Hardkor disko” czy „BODY/CIAŁO”. Z drugiej strony widać coraz więcej wpływów Hollywood, które były szczególnie widoczne w „Mieście 44”, „Bogach” czy „Carte Blanche”. 

Joanna: - Kluczem do sukcesu jest uniwersalny przekaz. W przypadku wcześniejszych dzieł polskiej kinematografii ciężko było twórcom uniknąć kontekstów politycznych, stąd są one niezrozumiałe dla części publiczności, która nie zna tamtych realiów. Wszystkie filmy, które wymienił Julian byłyby zrozumiałe za granicą.

PISF: Oglądając filmy teraz na festiwalu, ale także te znajdujące się w regularnym repertuarze kin czujecie, że powstają filmy, które wychodzą naprzeciw młodej widowni, poruszają problemy, które jej dotyczą? 

Julia: - Chodząc na seanse festiwalowe zwróciłam uwagę, że w zasadzie nie było nikogo w naszym przedziale wiekowym. Byliśmy najmłodszymi widzami na sali kinowej. Mam wątpliwości, czy ludzie w moim wieku znaleźliby wśród filmów konkursowych coś dla siebie, chyba, że byliby to ludzie szczerze zainteresowani tym, co dzieje się w światowym kinie niezależnym, stawiających wyższe wymagania twórcom i szukającym czegoś nowego, czego jeszcze wcześniej nie widzieli. 

Joanna: - Rozmawialiśmy o tym wcześniej między sobą. Irytuje mnie sposób, w jaki twórcy pokazują dzisiejszą młodzież. Mam wrażenie, że powstaje multum filmów, które pokazują jedynie negatywne strony młodych ludzi. Tematy tych filmów koncentrują się na tym jacy jesteśmy bezmyślni, samolubni. Mało jest filmów, które pokazywałyby nas z innej strony. Przecież nie jest tak, że wszyscy młodzi ludzie zajmują się jedynie imprezowaniem czy używkami. 

Julia: - Obraz nastolatków, który widzimy w filmach jest często uproszczony, stereotypowy. Dlatego osobiście nie lubię filmów skierowanych do młodzieży, właśnie przez to, że nie jesteśmy jako widownia traktowani poważnie. Brakuje mi filmów o zwyczajnych nastolatkach, którzy mają inne problemy niż tylko te związane z imprezami.

PISF: Festiwal powoli się kończy, co po tym doświdczeniu sądzicie o pracy jurora? 

Julia: - Jest to bardzo intensywna praca. Jeszcze nigdy nie obejrzałam tylu filmów w tak krótkim czasie. To było super przeżycie i jestem pewna, że w przyszłości będę zachęcać wszystkich do odwiedzania festiwali. Czyste szaleństwo - codziennie oglądaliśmy po kilka filmów. Między pokazami mieliśmy właściwie tylko 10 minut, żeby zebrać myśli, przeanalizować to, co zobaczyliśmy przed kolejną projekcją. Mimo wszystko mieliśmy trochę czasu na inne atrakcje, które znalazły się w programie Off Camery. Byliśmy na koncertach i spotkaniach z reżyserami. 

Joanna: - Dla mnie to było oderwanie się od tego, co robię na co dzień. Poznanie nowych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania lub, od których mogę się czegoś ciekawego nauczyć. Atmosfera, która towarzyszy takim festiwalom jak ten jest wyjątkowa. Byłam już w zeszłym roku na tym festiwalu jako widz i myślę, że w przyszłości będę chciała pojechać też na inne festiwale. 

Julian: - Zgadzam się w zupełności, będąc tutaj obejrzałem tyle filmów w krótkim czasie, ilu w innych okolicznościach pewnie nie miałbym okazji zobaczyć. Mogę szczerze powiedzieć, że będę tęsknił za atmosferą festiwalu.

PISF: Możecie powiedzieć coś o swoim werdykcie? 

Julia: - Musimy przyznać, że byliśmy dosyć ugodowi i okazało się, że od początku stawialiśmy na jeden film, który najbardziej przypadł nam do gustu. Dzięki temu nie musieliśmy się długo spierać co do tego, komu chcemy wręczyć naszą nagrodę. 

Joanna: - Co ciekawe jest to film, który zobaczyliśmy jako pierwszy. Choć były też inne filmy, które niektórym z nas się bardzo podobały, ale ostateczny werdykt jest zawsze oparty na kompromisie. 

Filmem docenionym przez Jury Młodzieżowe został hiszpańsko-francuski obraz "Magical Girl" w reżyserii Carlosa Vermuta. Uroczysta Gala wręczenie nagród odbyła się 9 maja w kinie Kijów w Krakowie. 

Rozmawiały Magda Wylężałek i Kalina Cybulska (źródło: www.pisf.pl)

 

09.04.2015

Poznajcie Jury Młodzieżowe PKO OFF Camera!

Nastolatki przyznają „Nagrodę Jury Młodzieżowego” dla najlepszego filmu z Konkursu Głównego "Wytyczanie drogi".

Jury Młodzieżowe Festiwalu PKO OFF Camera to skład jurorski złożony z 3 licealistów, którzy zostali laureatami konkursu "Skrytykuj!" na recenzje i wideorecenzje. Wśród młodych jurorów znajdą się:

Julia Jędrzejczyk
Rocznik 99’. Jej przygoda z filmami zaczęła się od napisania pierwszego scenariusza w podstawówce. Uczestniczka licznych projektów i konkursów filmowych, m.in.: „Filmoteka Szkolna. Akcja!”, „Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej”, „Młodzi o łupkach”. Razem z grupą przyjaciół nakręciła film „Stacja Piaseczno” w ramach Forum Młodego Europejczyka w Piasecznie. W filmach szuka przede wszystkim oryginalności i świeżego podejścia do poruszanych tematów. Poza kinem interesuje się również muzyką, przez co zwraca na nią dużą uwagę w dziełach filmowych. Wideorecenzję Julii znajdziecie TUTAJ.


Joanna Krygier
Rocznik ’97, uczennica VI LO w Krakowie. Poszukiwaczka nowych inspiracji, członkini grupy teatralnej, interesuje się szeroko pojętą kulturą i sztuką. Od kina oczekuje nie tylko rozrywki, ale i ciekawej formy oraz poruszania trudnych tematów, które nie pozostawiają obojętnymi. Recenzję Joanny znajdziecie TUTAJ.


Julian Płoski
Domorosły, internetowy krytyk filmowy od ponad roku prowadzący skromny kanał na YouTube i okazyjnego bloga, poświęcone popkulturze. Laureat pierwszej nagrody w konkursie filmowym "OFFK-a" w roku 2014. Miłośnik kiczu i kina niezależnego, zakochany w Godzilli i Woodym Allenie. Świeżo upieczony licealista, naczelny pesymista, ale przede wszystkim od lat miłośnik kina, gdzie szuka przede wszystkim prawdy i emocji. Po za tym okazyjny, konwentowy prelegent, współprowadzący olsztyńskich audycji i wciąż oddychający, zgarbiony szesnastolatek. Wideorecenzje Juliana znajdziecie TUTAJ.

 

03.03.2015

Skrytykuj i zasiądź w Jury młodzieżowym na Festiwalu Off Plus Camera!

Już dziś pokaż, co znaczy kino według Ciebie!

Rusza trzecia edycja kampanii społecznej „Skrytykuj!” Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, której celem jest popularyzacja dyskusji o kinie wśród nastolatków.


W tym roku zaplanowaliśmy dla Was: 

    

- konkursy na recenzje i wideorecenzje. Autorów najciekawszych komentarzy zaprosimy do Jury Młodych na festiwalach filmowych. Już teraz możecie zawalczyć o fotel młodzieżowego jurora na Festiwalu Off Plus Camera, który odbędzie się w dniach 1-10 maja 2015 r. w Krakowie. Konkurs trwa do 3 kwietnia!  

       

- debaty filmowe w szkołach w całej Polsce, podczas których odbędą się pokazy wybranych filmów oraz dyskusje z krytykami filmowymi. Debaty pokażą młodzieży różnorodne sposoby „czytania” filmów i zainspirują do świadomych i krytycznych rozmów o kinie.   

       

- możliwość prowadzenia blogów i wideoblogów na stronie Skrytykuj.pl - autorzy blogów otrzymują od nas kody IPLEX oraz książki i filmy na DVD.

          

- vlogi nowych Ambasadorów kampanii, wśród których znajdą się znani aktorzy, reżyserzy i muzycy. Wideo komentarze dotychczasowych Ambasadorów znajdziecie TUTAJ. O ulubionych filmach opowiadają: Eryk Lubos, Arkadiusz Jakubik, Monika Brodka, Katarzyna Zielińska, Joanna Kulig, Tomasz Schuchardt, dr hab. Jacek Wasilewski.  

     

Dodatkowych informacji udziela:
Agata Sotomska tel.: (22) 42 10 560, 695 363 351
e-mail: agata.sotomska@pisf.pl 
www.skrytykuj.pl
www.facebook.com/filmsienieurwal
www.youtube.com/skrytykuj

 

30.10.2014

Znamy już autorów najlepszych recenzji kolejnej edycji konkursu Skrytykuj!

Agata Siwka i Daniel Jaskot zasiądą w JURY MŁODYCH 32. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! w Poznaniu.


Młodzież w akcji!


Spośród wszystkich nadesłanych zgłoszonych na kolejną edycję konkursu „Skrytykuj.pl” organizowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej Jury wybrało wideorecenzję Agaty Siwki oraz Daniela Jaskota. Agata wygrała konkurs dzięki szczerej, opatrzonej ciekawymi komentarzami wideorecenzji poświęconej filmowi Jana Komasy pt. „Miasto 44”, natomiast Daniel Jaskot w bezpretensjonalny sposób skomentował „Pod mocnym aniołem” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.

Agata jest licealistką uczęszczającą do drugiej klasy w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Połczynie-Zdroju, która ma odwagę, by krytykować. Filmem interesuje się od dłuższego czasu i realizuje się w organizacji planu filmowego wraz z Warsztatem Filmowym „STACH”. - O konkursie dowiedziałam się od mojej nauczycielki, Kingi Dolatowskiej, która wszczepiła we mnie bakcyla na większe zgłębianie filmów. W konkursie „Skrytykuj” wzięłam udział, ponieważ lubię wyrażać swoją opinię oraz konfrontować ją z innymi – mówi laureatka. Daniel Jaskot jest uczniem klasy dyplomowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II stopnia im. Feliksa Nowowiejskiego w Szczecinie, na wydziale perkusji klasycznej. Mimo, że od dwunastu lat jest uczniem szkół muzycznych, to właśnie filmy są jego największym zainteresowaniem. W przyszłości planuje studiować reżyserię filmową w Łodzi. Dlaczego Daniel wziął udział w konkursie „Skrytykuj”? - Konkurs zainteresował mnie i zmotywował do napisania recenzji, a udział w festiwalu i krzesło w jury sprawiło, że ostatecznie musiałem wziąć udział! – odpowiada.


Jury młodych na Festiwalu w Poznaniu


Laureaci konkursu podczas 32. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! w Poznaniu (30 listopada – 7 grudnia) będą mieli okazję oceniać filmy w konkursie filmów pełnometrażowych i krótkometrażowych. - Cieszę się, że będę mogła obejrzeć bardzo dużo ciekawych filmów. Będę usatysfakcjonowana, mogąc dyskutować na ich temat z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. To będzie dla mnie wspaniałe doświadczenie. – podkreśla Agata Siwka. - Chciałbym wziąć udział w festiwalu z nastawieniem, że mój głos, czy opinia ma znaczenie. Jednocześnie z zaszczytem będę reprezentował młody gust filmowy. – dodaje Daniel Jaskot.

Gratulujemy wygranej!

 

01.10.2014

Rozmowa z Jury Młodych

Podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni obradowało Jury Młodych Skrytykuj.pl. Rozmawiamy z młodymi jurorami.

PISF: Jak wyglądał proces wyboru filmu, który nagrodziliście podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni?

 

Paulina Richert: - Były to długotrwałe dyskusje, często do późnych godzin nocnych, żeby ustalić, co jest najważniejsze w danym filmie.

 

Klara Kluczykowska: - Spędzaliśmy dużo czasu na rozmowach o każdym filmie. Naprawdę wnikliwie omówiliśmy wszystkie, precyzyjnie. Te, które nam się nie podobały w szczególności.

 

Kajetan Chodorowski: - Kiedy obejrzeliśmy "Fotografa" i skłanialiśmy się ku przyznaniu mu naszej nagrody początkowo byłem przeciw. Powiedziałem "nie". Nie dlatego, że ten film mi się nie podobał, tego nie mogę powiedzieć. Zobaczyłem "Bogów" i stwierdziłem, że to jest mój typ. Ale potem zacząłem się zastanawiać nad każdym z filmów z Konkursu Głównego. Zacząłem dyskutować z resztą. Zostałem przekonany, choć było ciężko.

 

- Mój sprzeciw wynikał też z tego, że chciałem przyznać nagrodę filmowi, który pokazuje coś nowego. I to znalazłem w "Bogach", w których było zabawne podejście do tematów, które wcale nie były śmieszne. Ale też w "Hardkor Disko", gdzie niesamowita była strona estetyczna. Natomiast "Fotograf", podobnie jak wcześniejsze "80 milionów" jest dobrym filmem. Miło się go oglądało i wciągał widza.

 

Michał Gliński: - Ja przy "Fotografie" miałem stosunkowo niewiele wątpliwości. Byłem jedną z osób, które były za tym tytułem prawie od początku. Tak jak dla niektórych obiekcją było to, że jest to film bardzo jednoznacznie gatunkowy, to dla mnie było to jego dużą zaletą. Bardzo chciałem nagrodzić coś takiego. Kiedy go zobaczyłem stwierdziłem, że choć jeszcze nie zobaczyłem całego Konkursu to będzie to najprawdopodobniej jeden z moich najsilniejszych typów. I tak było w zasadzie do końca.

 

Jakie filmy obok "Fotografa" Waldemara Krzystka znalazły się na waszej shortliście?

 

Klara Kluczykowska: - Przede wszystkim "Bogowie" i "Hardkor Disko" - wokół tych filmów mieliśmy dużą dyskusję.

 

Michał Sujeta: - W mojej trójce obok "Fotografa" i "Bogów" znalazł się też film "Zbliżenia" Magdaleny Piekorz.

 

Paulina Richert: - Ja miałam 4 typy na dość podobnym poziomie: "Kebab&Horoscope", "Zbliżenia", "Bogowie" i "Fotograf". Byłabym zadowolona, gdybyśmy wybrali którykolwiek z tych filmów.

 

Jakimi kryteriami posługujecie się przy ocenie filmów?

 

PR: - Od jakiegoś czasu filmy oglądam dwutorowo. Z jednej strony śledzę fabułę i szukam czegoś ciekawego, czego dotąd nie powiedziano w kinie. Z drugiej strony patrzę na stronę techniczną: jak pracuje kamera, jakie zastosowano ujęcia, kadry. Chodzi o udane połączenie tych dwóch sfer oraz wprowadzenie czegoś nowego i ciekawego.

 

KK: - Dla mnie liczą się przede wszystkim emocje jakie dany film na mnie wywrze, wzruszenie. Czy to będzie śmiech czy płacz - chcę wyjść z kina poruszona.

 

MS: - Film jest przede wszystkim obrazem i to obraz powinien być dla nas ważny. To jednak praca kamery, montaż decydują o tym, jak wygląda nasze spotkanie z filmem. Nie chodzi tylko o przekazanie przez reżysera jakiegoś pomysłu, jakiejś historii. Powinniśmy zwracać w równym stopniu uwagę na estetykę obrazu, jakie zastosowano ujęcia.

 

KCh: -Zdjęcia i muzyka dają mi bardzo dużo. Mogę wybrać się na film, w którym będzie cisza, ale jeśli będą piękne zdjęcia to ten film po prostu mnie oczaruje.

 

MG: - Mój odbiór filmu wywodzi się od mojego odbioru literatury. Jestem chyba jedynym członkiem jury, który najmniejszą wagę przywiązuje do takich rzeczy jak zdjęcia. Są dla mnie drugorzędne przede wszystkim wobec historii i tego, co jest bardzo łatwo wyłapać także w literaturze. Chodzi o indywidualny styl autora - czy jest dobry, ciekawy, czy jest adekwatny. Zdjęcia traktuję zatem bardziej jako środek artystycznego wyrazu, a nie wyłącznie kwestię techniki.

 

KCh: - Fascynuje mnie zastosowanie symbolu, przenośni. Fascynujące jest poszukiwanie tego, co autor miał na myśli. Wychodzę z kina i mogę się zastanawiać przez następny tydzień nad tym, co dokładnie ten film miał mi przekazać.

 

Czego wam brakuje w polskim kinie, a co was zachwyca i porusza?

 

PR: - W tym roku w Gdyni królowało kino gatunkowe. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo do tej pory nie za dużo tego powstawało i nie za dobrej jakości. Teraz idzie to w naprawdę dobrym kierunku. W tym roku w zbyt małym stopniu prezentowane było podejście bardziej artystyczne (...). Bywa czasem tak, że autor chce coś przekazać, jednak większość ludzi go nie rozumie. To jest chyba główny powód, dlaczego "Onirica - Psie Pole" nie znalazł się w czołówce naszych konkursowych wyborów. Jednak ja uważam, że kino artystyczne powinno być w Gdyni szerzej reprezentowane niż jest w tej chwili.

 

KK: - Mi brakuje trochę oryginalności, którą znalazłam w "Hardkor Disko", czego się nie spodziewałam, podchodząc do tego filmu bardzo obojętnie. Naprawdę, muzyka i obraz dobrze ze sobą w tym filmie grają. Byłam pod wielkim wrażeniem. Szukam w polskim kinie właśnie takich wrażeń estetycznych. Mamy też wspaniałych aktorów. Jest dużo świetnie opowiedzianych historii. Ja bardzo lubię w polskim kinie humor. Starsze filmy to po prostu coś wspaniałego. W nowych filmach szukam przede wszystkim jakiegoś nowatorstwa.

 

KCh: - Faktycznie, brakuje mi kina artystycznego. Owszem, jest kilka filmów niezwykłych, jak choćby "Młyn i krzyż" Lecha Majewskiego, dlatego bardzo czekałem na "Oniricę". Uwielbiam filmy, które mają w sobie elementy oniryczne, fragmenty snów. Polskie kino ma niesamowity potencjał, który wg. mnie ujawnił się np. w "Dziewczynie z szafy" Bodo Koxa. Czekam na to, by reżyserzy nie bali się wybiegać swoją wyobraźnią gdzieś dalej.

 

MG: - Szukam kina gatunkowego i rzeczywiście cieszy, że pojawiło się ono na tegorocznym festiwalu w dość dobrej odsłonie. Przyznając naszą nagrodę "Fotografowi" doceniamy to kino. To jest krok naprzód, by realizować filmy, które są po prostu dobrymi historiami. Niekoniecznie chodzi o to, by uczestniczyć w wyścigu, kto zrobi bardziej artystyczny film. Chciałbym, żeby pojawił się u nas autor "tarantinowski". Ktoś, kto robiłby ciekawe i krwawe historie, zwłaszcza, że mamy genialne historyczne i społeczne podstawy, żeby coś takiego się w naszym kinie zadziało. Czekam na mocne kino, które niekoniecznie będzie się podobać krytykom.

 

- Czekam też na dobre adaptacje współczesnej literatury, jednak taki film bardzo łatwo zepsuć. Jeśli mamy do czynienia z oryginalnym autorem, to po przeczytaniu 4-5 stron jesteśmy w stanie rozpoznać niepowtarzalny styl. Podobnie jest w kinie: widzimy trzy kadry, widzimy obsadę i wiemy, kto dany film nakręcił. Brakuje mi takiej indywidualności w filmie. Ostatnimi czasy mamy w kinie konflikt pomiędzy mitologizacją a odzieraniem z mitów, doceniam zaistnienie tego zjawiska. To dużo lepsza sytuacja, niż robienie filmów nijakich, stojących pośrodku. Kiedy mamy te dwie skrajności w kinie to jest to zdrowa, oddychająca kultura. To rzeczywiście fajne.

 

MS: - Podoba mi się, że rosną budżety w polskim kinie. Kolejnym etapem powinna być promocja dobrych polskich filmów, która wydaje się być zaniedbywana. Przeciętny widz wybierze się do kina na coś, czego reklamę zobaczy np. w Internecie czy telewizji. Jeśli chce obejrzeć coś więcej, jeśli marzy o dobrym kinie artystycznym, to musi tego po prostu wnikliwiej szukać. Najczęściej znajdzie to w kinach studyjnych, a nie w dużych kinowych sieciach. Najbardziej mnie boli to, że dobre filmy tak szybko znikają czy wręcz umierają. To błąd dystrybutorów, czy też producentów - niezapewnianie odpowiedniej promocji. Zbyt wiele tytułów jest pomijanych w szerszej dystrybucji. Jeśli reżyser włoży w film całe serce i będzie stawał na głowie, by pozyskać budżet, ale to w żaden sposób nie zostanie docenione to po prostu za którymś razem on może się poddać.

 

KK: - Mam duże nadzieje związane z dobrym polskim kinem. Wszystko rozwija się w dobrym kierunku. Kolega wspomniał o "Dziewczynie z szafy" - muszę powiedzieć, że i ja jestem fanką tego filmu. Ale też filmów Tomasza Wasilewskiego, który właśnie ma ten rys indywidualności. Zrobił dwa filmy i ja widzę między nimi podobieństwa oraz czekam na trzeci film.

 

KCh: - Pokażmy w kinie żywych ludzi, którzy się cieszą i widzą piękno tego świata, nie tylko katastrofę. Dlatego "Bogowie" tak bardzo przypadli mi do gustu.


PR: - Jest coś, co było zaniechane przez kilkadziesiąt lat. O historii mówiło się tylko poważnie i tylko w podniosłym tonie. Źle było widziane przełamywanie tego. W tym roku przełamują to nie tylko "Bogowie", ale np. "Obywatel", który prześmiewczo traktuje historię ostatnich kilkudziesięciu lat w Polsce. To bardzo ciekawy kierunek, w jakim może pójść polskie kino.

 

Jesteście młodymi krytykami filmowymi. Gdzie oglądacie filmy, jak wybieracie to, co chcecie zobaczyć?

 

KK:  -Mam dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o klasykę zarówno polskiego, jak i światowego kina. Ale na to się bardzo cieszę. Dużo filmów oglądam w kinie, doceniam także festiwale filmowe. Kupuję sporo dvd i lubię oglądać filmy w domu, zwłaszcza w większym gronie, kiedy można na bieżąco komentować. Czasami jednak komentarze przeszkadzają. Zdarza się, że wychodząc z kina nie jestem w stanie rozmawiać, tylko muszę pobyć sama i dopiero po chwili zacząć rozmowę.

 

MS: - Mogę szczerze powiedzieć, że jestem przeciwnikiem piractwa. Po pierwsze nie wspiera to autorów, a po drugie filmy są dużo gorszej jakości. Wiem, że pieniądze z kupionego przeze mnie biletu do kina gdzieś tam do twórców i dystrybutorów wracają. Oglądam też filmy na platformach VOD w Internecie. Do wyboru mamy też teraz sporo stacji telewizyjnych.

 

PR:  - Jestem wielka fanką klasyki. Teraz stopniowo ją poznaję i tu jest problem, bo niestety nie ma gdzie jej oglądać, mimo stale rosnącej ilości rekonstrukcji cyfrowych. W kinach te filmy praktycznie nie istnieją, można na nie trafić jedynie w repertuarze pojedynczych kin studyjnych. Starsze kino prezentują tylko stacje takie jak TVP Kultura i Ale Kino+.

 

KK: - Świetnym pomysłem są kanały na Youtube, gdzie klasykę polskiego kina udostępniają Studio Filmowe KADR czy TOR. Z tego, co się orientuję to cześć filmów ma napisy angielskie, więc można je polecać swoim zagranicznym znajomym.

 

KCh: - Nie toleruję telewizji, więc nie mam w domu telewizora. Uwielbiam oglądać filmy w kinie i nie da się tego porównać z niczym innym. Przez pewien czas lubiłem oglądać filmy sam. Jednak od pewnego czasu potrzebuję drugiej osoby, z którą mogę po filmie porozmawiać. Czasem mam problem ze znalezieniem tego kogoś, zwłaszcza przy trudniejszym kinie. Próbowałem w szkole założyć klub filmowy, ale się nie udało. Teraz przenoszę się do Warszawy i mam nadzieję, że tutaj znajdę więcej filmowych inicjatyw.

 

MG: - Ja oglądam głównie filmy nowe. Bardzo lubię multipleksy. Jestem kimś kto często mówi: film był słaby, ale w kinie było fajnie. Lubię rozsiąść się w wygodnym fotelu, mieć ze sobą popcorn. Jednak oglądanie filmów w samotności jest dla mnie ciężkie, nie potrafię się skupić. Jestem z Tarnowskich Gór, a w tym roku Nagrodę PISF otrzymał działający u nas DKF "Olbrzym". Tam odbywają się pokazy klasyki i czasem w nich uczestniczę.

 

Nie mogę was nie zapytać o to, co dla was było ważne, kiedy zaczynaliście się interesować filmem. Jak to się w waszym przypadku zaczęło? Jak można to rozwijać dalej?

 

KK: - W moim przypadku wszystko zaczęło się w domu, od rozmów z rodziną. Dzieciom filmy do oglądania wybierają rodzice i myślę, że miałam to szczęście: wtedy została we mnie zaszczepiona miłość do filmu. O kinie trzeba rozmawiać, ale też warto pisać, próbować. Świetną okazją są też takie konkursy jak propozycja PISF i Skrytykuj.pl.

 

MG: - Andrzej Sapkowski pytany o rady dla początkujących pisarzy zawsze konsekwentnie odpowiada, żeby się nie wygłupiać i znaleźć sobie uczciwą robotę. I troszkę tak jest. Natomiast w moim przypadku zainteresowanie krytyką jest związane z moim przywiązaniem do słowa pisanego. Dopiero potem przychodzi zainteresowanie filmem. Gdybym miał pisać o czymkolwiek, to pewnie i tak wybrałbym kino, natomiast ja w ogóle chciałbym pisać. Szukam zawsze okazji, by się rozwijać w tym kierunku.

 

KCh: - Owszem, chodzenie do kina z rodziną było ważne, ale nie jest też tak, że oglądałem wszystko. Zainteresowałem się najpierw fizyką i strasznie dużo się jej uczyłem. W pewnym momencie się zorientowałem, że potrzebuję jakiejś odskoczni. Zacząłem oglądać filmy praktycznie dzień w dzień, to może naprawdę uzależniać. Potem spotkałem Paulinę i ona namówiła mnie na udział w Konkursie Wiedzy o Filmie. Kolejnym etapem jest czytanie książek o kinie. Co polecam innym osobom, które zaczynają się interesować filmem? Trzeba oglądać. To naprawdę fascynujące.

 

PR: - Rodzice zabrali mnie pierwszy raz do kina, jak miałam 2 lata. Dzięki nim obejrzałam sporo klasyki, np. "Obywatela Kane'a". Zawsze lubiłam czytać o filmie, o tym jak powstaje, jaka jest jego historia. Na poważnie zaczęłam się tym interesować w liceum. W szkole też brałam udział w tworzeniu filmów. Co roku powstaje u nas co najmniej jeden film. Wysyłamy je na przeglądy filmów szkolnych. Tak się to wszystko potoczyło, że właśnie rozpoczynam studia na filmoznawstwie w Krakowie. Jeśli chce się pisać o kinie trzeba cały czas pisać, podszkalać się. Trzeba czytać, powiększać swoją wiedzę. Dobrym pomysłem jest stworzenie bloga i od razu konfrontowanie się z czytelnikami, by nie pisać do szuflady.

 

MS: - Recenzja, którą zrobiłem na konkurs Skrytykuj to była moja pierwsza recenzja w życiu! Brałem raczej udział w konkursach na filmy, uważam się za filmowca-amatora bardziej niż krytyka. Zorientowałem się, że film jest pięknym narzędziem i w jakiś sposób można nim zmieniać świat. Można coś komuś przekazać w piękny sposób. Dlatego pociąga mnie nie tyle pisanie, co robienie filmów. Na razie długa droga przede mną, będę próbował zdawać do szkoły filmowej. Jak zacząć? Trzeba być konsekwentnym i nie odpuszczać. Wtedy ktoś nas dostrzeże, da nam wskazówkę. Trzeba ciężko pracować.

 

Z Jury młodych 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni rozmawiała Marta Sikorska.

(źródło: www.pisf.pl)

 
Strona: przejdź

Partnerzy